W jaki sposób budować udany seks małżeński?

O seksie i przyjemności seksualnej mówi się w dzisiejszym świecie bardzo, bardzo dużo. Niestety większość treści dotyczy seksu wolnego, wyzwolonego i bez zobowiązań. Większość rad, prawd i faktów o seksie jest albo myląca, albo szkodliwa, albo wprost nieprawdziwa. Ogólny przekaz jaki dostaje przeciętny obywatel jest taki: wyzwól się seksualnie, rób to na co masz ochotę, z kim masz ochotę a twoje życie seksualne będzie fantastyczne. Tylko pamiętaj, nie rób nikomu przy tym krzywdy. Z drugiej strony osoby, które decydują się na małżeństwo i seks tylko z jednym partnerem, przedstawiane są z reguły jako te, które złapały krótszy koniec kija w grze o przyjemność i muszą każdego dnia „zadowalać się” tą gorszą, nudniejszą wersją seksu. Takiemu obrazowi seksu jest też winny kościół i małżeństwa, które często robią bardzo niewiele, by pokazywać jak cudowny może być seks małżeński i uczyć jak to osiągać. Założenie bowiem jest takie, że jeśli Bóg stworzył seks do małżeństwa, to osoby, które trzymają się Jego planu powinny doświadczać najlepszego seksu, nieprawdaż? Takie stwierdzenie jest zarówno prawdziwe jak i nie. Osobiście jestem przekonany, że patrząc całościowo i długofalowo, seks ograniczony do małżeństwa i zdrowo praktykowany jest znacznie, znacznie lepszy niż ten, który oferuje „świat”. Z drugiej strony, gdyby seks promowany przez kulturę „masowego zepsucia” nie był tak pociągający, nikt by tej pokusie nie ulegał. Wszystko co stworzył Bóg może podlegać nadużyciu i wypaczeniu. Wolny i nieokiełznany seks z pewnością dostarcza bardzo wiele przyjemności, chodź na pewno nie prowadzi do szczęścia (szczęście i przyjemność często wcale nie idą w parze, o czym wiele osób często zapomina). Ulegając swoim cielesnym żądzom można silnie intensyfikować przyjemne doznania, ciągle skupiając się na egoistycznym pragnieniu poszukiwania zmysłowych uciech. Takie zachowanie prowadzi do ciągłego nienasycenia i rujnowania tego, do czego seks został stworzony. W poszukiwaniu przyjemności ludzie porzucają miłość i bliskość związaną z byciem wiernym jednej osobie. Ciągle zmieniają doznania i szukają nowych wrażeń. Im dalej w tym brną, tym większe nienasycenie i pustka. Przypomina to objadanie się tłustymi i słodkimi potrawami. Tak wepchnięcie w siebie tony cukierków daje „haj” glukozowy, znacznie większy niż jedzenie owoców, ale skutki dalekosiężne są opłakane.

Napisałem to wszystko po to, by utwierdzić ciebie czytelniku w przekonaniu, że zdaję sobie sprawę, że patrząc krótkowzrocznie, seks wolny i bez ograniczeń zdaje się oferować większe dozy przyjemności niż ten małżeński. Z drugiej jednak strony patrząc globalnie zalety seksu małżeńskiego daleko przewyższają zalety tego wolnego (tak jak zdrowa wykwintna dieta przewyższa efektami objadanie się w fastfoodach). Nie będę wymieniał wszystkich zalet seksu małżeńskiego, bo o tym można przeczytać w innym artykule. Warto jednak wspomnieć, że seks małżeński prowadzi do niesamowitej jedności psychicznej i fizycznej dwojga osób, któremu jeśli wszystko robią dobrze towarzyszy często fala uniesień, która przewyższa nawet to, co można doświadczać poprzez wolny seks (jest to jednak inny rodzaj doznania, jak różni się od siebie uczucie sukcesu ze samodzielnego zdobycia szczytu góry a wstrzyknięciem sobie działki narkotyku). By osiągać jednak ten rodzaj bliskości i ekstazy małżeńskiej, potrzebne jest przestrzeganie paru wskazówek, o których rzadko się mówi i pisze. Z tego też względu pragnę podać parę rad, które powinny uczynić tę dziedzinę życia małżeńskiego bardziej satysfakcjonującą i pełną. Warto oczywiście pamiętać, że ostatecznie każde małżeństwo musi samo sobie wypracować ich sposób na udane pożycie. Każda para jest inna i każda będzie miała swoje własne doświadczenia i pomysły, jak doświadczać w tej dziedzinie pełni. Ważne jest jednak, by nad tą dziedziną pracować. Dziedzina seksualności jest jedną z najważniejszych w małżeństwie i zaniedbania w tej sferze przekładają się na ogół funkcjonowania małżeńskiego. Należy pamiętać, że jak każda inna sfera życia, która jest w nim istotna, również i ta wymaga pracy i uczenia się. Wiele osób błędnie zakłada, że jeśli wie „co włożyć i gdzie”, to już wie, jak się uprawia seks. Ogromny błąd! Seksu i miłości trzeba się uczyć tak jak komunikacji, relacji, bliskości itd. Wiele osób zakłada też, że wie jak się „robi” seks, bo oglądała filmy lub czytała o tym, czy też to już ma za sobą te doświadczenia. Kolejny błąd! Takie osoby mają często znacznie ciężej niż ci, którzy weszli czyści w małżeństwo. Osoby z balastem negatywnych przekazów nie tylko potrzebują się nauczyć seksu, ale zrewidować błędne przekonania jakich często się nauczyli. Tak więc zachęcam, by podejść do seksu jako do czegoś, czego odkrywanie i pogłębianie może być wspaniałą przygodą i niezwykle ekscytującym doświadczeniem dla obydwu stron.

Czytaj dalej-> Wierność i bezpieczeństwo