Uznanie bezsilności

Zakładając, że już wiesz, że masz problem i że jest to uzależnienie, to czas przejść do drugiej części pierwszego kroku, czyli uznania własnej bezsilności wobec swojego nałogu. Uznanie bezsilności wobec nałogu jest absolutnie kluczowym elementem dla jego przezwyciężenia, choć na początku dla większości osób jest to krok niezrozumiały i kontr-intuicyjny. Tak jak w przypadku nazwania problemu, tak też w przypadku uznania bezsilności, osoba uzależniona broni się przed tym z całych sił. To czego najbardziej pragnie, to nauczyć się kontrolować swój nałóg (zachowania seksualne), tak by mogła z nich czerpać przyjemność, jak chce i kiedy chce bez doświadczania negatywnych konsekwencji. Ostatecznym jej pragnieniem jest to, by problem przestał być problemem, a ona nie musiała rezygnować z tego, co tak kocha robić. Alternatywą do tej postawy jest chęć zupełnego porzucenia niechcianych zachowań seksualnych (a nie tylko ich kontrolowanie) bez jednak znacznego wysiłku i wyrzeczeń. Tak więc ostatecznym pragnieniem osoby uzależnionej jest odzyskanie kontroli, jakkolwiek sobie ją wyobraża. Uznanie bezsilności jest dokładnym przeciwieństwem tej postawy (dlatego też wzbudza tak silną awersję) i polega głównie na:

 

    • Przyznaniu się do braku możliwości kontrolowania swoich nałogowych zachowań seksualnych, pomimo wszelkich podejmowanych prób.

 

    • Zaakceptowaniu faktu i przyjęcia na siebie konsekwencji bycia osobą uzależnioną.

 

  • Uznanie potrzeby szukania pomocy i wsparcia, gdyż własne siły nie wystarczają by poradzić sobie z tym problemem.

 

Te trzy rzeczy są dla osoby uzależnionej przerażające. Uznanie braku możliwości kontroli swoich zachowań seksualnych, oznacza konieczność zaprzestania tych prób i zdecydowanie się na seksualną abstynencję od zachowań, które nałóg wyzwalają (nie oznacza to całkowitej abstynencji seksualnej). Zaakceptowanie uzależnienia oznacza pogodzenie się z nieodwracalnością tego faktu oraz z potrzebą przyjęcia na siebie ograniczeń i wyzwań, jakie niesie ze sobą nałóg. W końcu oznacza też potrzebę poszukania pomocy i wsparcia u innych osób, co wymaga otwarcia się i opowiedzenia innym o swoim problemie. Jakkolwiek straszne może ci się to wydawać, to innej drogi nie ma. Z drugiej strony zapewniam cię, że ta okropna wizja wydaje się być taka tylko na początku drogi. Jeśli zdecydujesz się wkroczyć na ścieżkę zdrowienia, to kiedyś patrząc wstecz będziesz wdzięczny sobie, że nią poszedłeś. Natomiast uznanie własnej bezsilności wbrew początkowym obawom, zaczniesz traktować jako rzecz, która była jedną z najbardziej oswobadzających.

 

Pozwól proszę, że teraz przybliżę ci, wspomniane trzy elementy uznania bezsilności jakimi są przyznanie się do utraty kontroli nad seksem, zaakceptowanie swojego uzależnienia, oraz potrzeba sięgnięcia po pomoc , tak by stały się one w pełni zrozumiałe.

 

 

Uznanie utraty kontroli nad swoimi zachowaniami seksualnymi:

 

Osoba uzależniona od seksu nie panuje nad swoimi zachowaniami seksualnymi. Gdy je rozpoczyna, traci nad sobą kontrolę. Angażuje się w te zachowania dłużej, intensywniej, niebezpieczniej, bardziej niemoralnie niż planowała, czy też chciała. W praktyce oznacza to, że osoba uzależniona nie potrafi zaplanować swojej aktywności seksualnej (ile będzie trwała), przewidzieć jej konsekwencji (co dokładnie zrobi), ani zatrzymać jej gdy już ją rozpocznie. Z powodu utraty kontroli dopuszcza się rzeczy, których potem bardzo żałuje – straconego czasu, wydanych pieniędzy, zdrady jakiej się dopuściła, ponownego przekroczenia ustalonej granicy itd. Doświadczając tego, człowiek zniewolony przez nałóg wymyśla coraz to nowe obietnice. Dotyczy to np. obiecywania sobie ograniczenia się czasowego, wykluczenia pewnych zachowań z repertuaru, powstrzymania się od wykonywania pewnych czynności w miejscach nieodpowiednich itd. Wszystkie te zabiegi mają na celu narzucenie kontroli zachowaniom, tak by ponownie nie dopuścić do niechcianej eskalacji. Pomimo tych przedsięwzięć, w większości przypadków osoba uzależniona przekracza ponownie te bariery. Tak jak alkoholik, który kiedy już wypije jedną porcję alkoholu, to nie umie się powstrzymać. Dlatego właśnie potrzebne jest uznanie bezsilności wobec zachowań seksualnych, od których jest się uzależnionym. Oznacza to zaprzestanie prób ich kontrolowania i podjęcie decyzji o ich porzuceniu. Jest to nic innego jak postanowienie o dożywotniej abstynencji od tego typu aktywności, gdyż uzależnienie jest chorobą na całe życie i jeśli osoba kiedykolwiek wróci do swoich dawnych zachowań, to nałóg w bardzo krótkim czasie osiągnie swój dawny rozmiar (a często nawet gorszy). Prawdą jest, że „osoba uzależniona nie umie kontrolować swoich zachowań nałogowych, ale może kontrolować swoją abstynencję”. Przyznanie się do utraty kontroli, tak jak do posiadania problemu, nie jest łatwym procesem. Człowiek do samego końca sam się oszukuje, że wszystko ma pod kontrolą.

 

Powiedzenie samemu sobie, że to seks kieruje mną a nie na odwrót, wymaga szczerego przyjrzenia się sobie. By przekonać się do tego, że faktycznie utraciłeś kontrolę nad swoim zachowaniem seksualnym poświęć trochę czasu by odpowiedzieć sobie na następujące pytania (staraj się przywoływać jak najbardziej konkretne przypadki ze swojego życia).

 

    • Przypomnij sobie jakie obietnice składałeś sobie i innym odnośnie twoich zachowań seksualnych? Czy udało ci się je dotrzymać?

 

    • Jakie ograniczenia stawiałeś sobie wracając do niechcianych zachowań seksualnych, by zapewnić się, że tym razem nie wymkną ci się spod kontroli? Czy udawało ci się dochować tych ograniczeń?

 

    • W jaki sposób rozkręcały się twoje zachowania seksualne po tym jak do nich wracałeś? Czy było ci coraz ciężej odmówić sobie pewnych rzeczy?

 

    • Ile razy obiecywałeś sobie, że ograniczysz się do pewnych zachowań seksualnych a inne wyeliminujesz? Co się stało z tymi obietnicami?

 

    • Czy zdarzyło ci się spędzać więcej czasu na seksie niż planowałeś? Jakie były tego konsekwencje?

 

    • Czy wykonywałeś zachowania seksualne w miejscach do tego nieodpowiednich? Jak się czułeś po? Czy zostałeś kiedyś nakryty?

 

    • Jakie przykre konsekwencje spotkały cię z powodu twoich zachowań seksualnych? Czy podjąłeś jakieś decyzje lub postanowienia w ich rezultacie? Czy udało ci się je dochować?

 

  • Czy dopuściłeś się kiedyś zachowań seksualnych, których wolałbyś nigdy był nie zrobić (niemoralne, nielegalne)?

 

 

Ważnym elementem, o którym będziesz mógł przeczytać w dalszych działach, będzie zidentyfikowanie i wyeliminowanie tych zachowań seksualnych, od których jesteś uzależniony. Tak jak wspomniałem, jako seksoholik nie musisz do końca życia porzucić seksu, ale będziesz musiał zrezygnować z wszystkiego tego co uruchamia i napędza twój nałóg.

 

Zaakceptowanie uzależnienia:

 

Drugim ważnym elementem uznania bezsilności wobec nałogu, jest zaakceptowanie samego uzależnienia i jego konsekwencji. W tym przypadku oznacza to zaakceptowanie świadomości bycia osobą uzależnioną. Nie oznacza to, że dalej trzeba wykonywać nałogowe zachowania, ale że do końca życia, nałóg będzie jego częścią, co pociąga za sobą szereg konsekwencji, które należy zaakceptować (uznać swoją bezsilność co do możliwości ich wyzbycia się). Są to:

 

  • Brak możliwości wykonywania czynności seksualnych związanych z treścią uzależnienia (np. oglądanie pornografii), gdyż każdorazowo spowodują one powrót do nałogowych zachowań. Jeśli się ich dopuścisz to nie będziesz wstanie się dalej opanować.
  • Automatyczne pojawianie się pobudzenia, w reakcji na bodźce seksualne (szczególnie te związane z zakazanymi zachowaniami). Niektóre bodźce są i będą dla ciebie pobudzające i stanowią poważne zagrożenie powrotu do nałogu.
  • Pojawianie się impulsów (pokus) seksualnych wbrew twojej woli. W różnych sytuacjach, szczególnie stresowych, twój mózg będzie ci podsuwał seks jako szybki i łatwy sposób na ulgę. Takie myśli będą się czasem pojawiać (nie jesteś temu winien).
  • Posiadanie całego „folderu” wspomnień i skojarzeń, które twój mózg będzie przechowywał przez całe życie. Wymaga to świadomej rezygnacji z korzystania z tej „bazy danych”. Ten folder może czasem otwierać się podczas snu, jest to normalne i też należy się z tym pogodzić (ważne by na jawie dalej w nim nie szperać)..
  • Przyjęcie na siebie szeregu zachowań i ograniczeń, wynikających z twojego uzależnienia (podatności i skłonności), których będziesz musiał przestrzegać jeśli chcesz być wolny od nałogu (o szczegółach w rozdziale dotyczącym zachowań).

 

Uznanie potrzeby sięgnięcia po pomoc:

 

Ostatnim elementem uznania bezsilności wobec nałogu jest wyciągnięcie ręki po pomoc do innych, mając świadomość, że samemu nie ma się wystarczająco sił, by pokonać swój nałóg. Krok ten często wydaje się osobom uzależnionym od seksu najtrudniejszy. Po pierwsze, przeraża ich myśl o tym by podzielić się z kimś innym swoim problemem (w końcu przecież tyle energii włożyli w jego ukrywanie), po drugie nie chcą uznać, że nie mogą sobie poradzić z tym sami. Jednak decyzja, o szukaniu pomocy okazuje się często, tą która okazuje się kluczowa w procesie zdrowienia (przelewa czarę na korzyść zdrowienia). Osoba uzależniona z definicji ulega własnym niechcianym impulsom. Można śmiało powiedzieć, że przegrywa walkę sama ze sobą. Przyczyną tego jest to, że impulsy wysyłane przez układ limbiczny w mózgu przezwyciężają jej siłę woli. Można więc obrazowo powiedzieć, że osoba uzależniona jest w sytuacji, gdzie spadają na nią ciężary większe niż jest wstanie udźwignąć. Gdyby mogła sobie z nimi sama poradzić, to już dawno by to zrobiła. W naszej kulturze, nie lubimy prosić innych o pomoc. Wychowujemy się w przekonaniu, że musimy sobie ze wszystkim sami dawać radę. Jest to jednak wielkie kłamstwo. Jako ludzie jesteśmy tak stworzeni, że bez pomocy innych i bez intymnej relacji z Bogiem, nie jesteśmy w stanie w pełni panować nad swoim życiem. Nasz mózg nie jest samowystarczalny, nie potrafimy wzbudzić w sobie wystarczającej siły, którą potrzebujemy, by samodzielnie stawić czoła wszystkim wyzwaniom. Nie możemy sami się pogłaskać i przytulić, wesprzeć, zachęcić, dodać otuchy itd. Takie rzeczy mogą dla nas zrobić tylko inne osoby i Bóg. Zachęcą, gdy jesteśmy sfrustrowani. Podniosą, gdy opadamy z sił. Wysłuchają, gdy potrzebujemy zrozumienia. To wszystko są rzeczy, które w namacalny sposób wpływają na działanie mózgu człowieka, dając siłę i wsparcie, której potrzebuje, by przeciwstawić się nałogowi. (Jedno dobre słowo od bliskiej osoby może wytworzyć pozytywną burzę w czyimś mózgu, której by nie osiągnęła nawet po godzinie autoafirmacji.) Jest to absolutnie kluczowa koncepcja, którą należy zrozumieć. Jako osoba uzależniona jesteś zbyt słaby by poradzić sobie sam, zastanów się ile razy próbowałeś? Potrzebujesz siły, która pochodzi z zewnątrz, która pomoże ci przezwyciężyć twoje zniewolenie. To, że potrzebujesz tej pomocy jest zupełnie normalne. Na podstawie badań mózgu dziś już wiemy, że gdy się rodzimy i dorastamy w rodzinie, to nasze umysły rozwijają się zgodnie z treściami, jakie do nich napływają. Od urodzenia jesteśmy zależni od innych. Potrzebujemy wsparcia, miłości, zachęty do tego by nasz mózg się prawidłowo rozwijał. Nie jesteśmy stworzeni do bycia zupełnie autonomicznymi, niezależnymi jednostkami. Jako dorośli dalej potrzebujemy pomocy od innych. Dzięki niej, będziesz miał możliwość zyskać pomoc w momentach, kiedy twoja własna „silna” wola będzie niewystarczająca, by przeciwstawić się żądaniom nałogu. Będziesz też miał okazję, zrzucić wreszcie z siebie ciężar, który może już od lat sam nosisz. Jest to też okazja do pokonania swojego wstydu i strachu, otrzymania zrozumienia i zachęty, które mogą dać ci siłę by wygrać walkę z uzależnieniem. W końcu może to być początek zerwania z pasmem kłamstw i manipulacji, które kradły twój czas i siłę, które teraz będziesz mógł zainwestować w zdrowienie. O tym, jak praktycznie sięgnąć po pomoc i korzyści jakie z tego płyną przeczytasz w następnym dziale.

Czytaj dalej -> Bezsilność a silna wola