Uznanie bezsilności a silna wola

Wiele osób uzależnionych zadaje sobie pytanie, jakie znaczenie ma silna wolna w wychodzeniu z nałogu? Czy nie jest ona wystarczająca do tego, by poradzić sobie z uzależnieniem? Z wiedzy jaką posiadam i doświadczenia z pracy z osobami uzależnionymi, jestem przekonany, że silna wola może pomóc ale nie jest wystarczająca, by wyjść z nałogu. Poznałem wiele osób, które miały zadziwiająco silną wole (np. osoby zajmujące się szeroko rozumianą służbą wojskową) a przegrywali sromotnie walkę z nałogiem. Dzieje się tak dlatego, że każda osoba uzależniona postawiona w odpowiednio niekorzystnych warunkach przegra walkę z uzależnieniem. Dlatego właśnie mówi się o bezsilności, gdyż wola osoby jest słabsza od nałogu. Osoby z silną wolą potrafią często dłużej „na siłę” opierać się głodowi seksualnemu. Oznacza to, że wolniej niż inne osoby mu ulegną. Lecz również one mają swój punkt, w którym nie dadzą rady. Osoba uzależniona, która nie zaakceptuje swojej bezsilności i nie przestanie mierzyć się i walczyć ze swoim nałogiem (np. poprzez próby kontrolowania, przebywania w obecności sytuacji wyzwalających itp.) zawsze przegra tę walkę. Dzieje się tak, gdyż układ limbiczny odpowiedzialny za powstawanie impulsów nałogowych, potrafi w odpowiednich okolicznościach zmusić do uległości naszą wolę. Nie urodziła się jeszcze żadna osoba na świecie, która mogłaby bez końca stawiać opór temu naciskowi. Jedyne co można zrobić, to uznać swoją bezsilność i nie doprowadzać do sytuacji, w których impuls będzie za silny, by sobie z nim poradzić.