O uzależnieniu – Perspektywa Chrześcijańska

Powyżej opisana zależność, pomiędzy różnymi częściami mózgu, a działaniem uzależnienia jest wkładem nowoczesnej nauki, w zrozumienie problemu jaki trapił ludzkość od wielu wieków. Odkrycia naukowe tak naprawdę tylko rozwijają i przybliżają nam to, co Biblia od prawie 2000 lat ma zapisane na swoich kartach. Księga wszystkich ksiąg, bardzo klarownie opisuje to rozdwojenie, którego doświadcza człowiek, wrzucony w wir walki pomiędzy swoimi żądzami, a swoją wolą.

Apostoł Paweł napisał w Rz. 7:21-23

21. A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło.

22. Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym.

23. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach.

Paweł stwierdza, że dostrzega w sobie dwa odrębne prądy, które chcą nim sterować. Z jednej strony czuje w sobie chęć czynienia tego, co uznaje za dobre. Ma wolę i postawę służenia Bogu i podobania się Jemu. Patrząc jednak na swoje ciało i to jakie procesy w nim zachodzą, zauważa, że tak naprawdę to nie jego wartości determinują jego zachowanie, ale władzę nad nim mają emocje i popędy ciała. Innymi słowy – myśli jedno, a jest jakby zmuszany do robienia czegoś innego, co uważa za niewłaściwe (przykładem może tu być efekt podniecenia seksualnego lub głodu seksualnego). Jest to dokładna analogia tego o czym pisałem poprzednio. Człowiek pomimo występowania w nim świadomej części osobowości, jest też sterowany poprzez żądze, mające swoje źródło w biologicznej konstrukcji mózgu, spaczonego nie właściwie realizowaną seksualnością.

Te dwa fronty Biblia nazywa ciałem i duchem. Pisałem, że rozdwojenie ma swoje źródło w interakcji układu limbicznego i płatów przedczołowych. O ile nauka utożsamia naszą całą osobę tylko z działaniem mózgu, Biblia zdaje się wychodzić poza te ramy. Mówiąc o ciele odwołuje się do tego, co my byśmy nazwali biologicznym organizmem, podatnym na żądze, pragnienia, potrzeby, popędy itp. Jest śmiertelne, zdolne doświadczać przyjemność i ból. Duch i dusza natomiast, to nasza wola i cząsteczka wieczności dana nam od Stwórcy.

Paweł w taki sposób pisał o tym rozdwojeniu Ga. 5:17

17. Ciało bowiem do czego innego dąży niż duch, a duch do czego innego niż ciało, i stąd nie ma między nimi zgody, tak że nie czynicie tego, co chcecie.

Paweł pisze tutaj o tym, że ludzie, którzy chcą żyć zgodnie z nakazami Boga, będą doświadczać rozdwojenia, wręcz walki, pomiędzy dążeniami ciała (żądze, pragnienia), a dążeniami ducha (moralnością, wartościami). Można w tym miejscu stwierdzić, że w pewnym sensie nigdy nie czynimy tego co chcemy, gdyż albo ulegamy temu czego chce nasz duch, albo temu czego chce nasze ciało.

Jednym z kluczowych wersetów, które ilustrują Biblijne podejście do zagadnienia grzechu i zmagania się z nim znajdziemy w Rz 8:6-8

6. Dążność bowiem ciała prowadzi do śmierci, dążność zaś Ducha – do życia i pokoju.

7. A to dlatego, że dążność ciała wroga jest Bogu, nie podporządkowuje się bowiem Prawu Bożemu, ani nawet nie jest do tego zdolna.

8. A ci, którzy żyją według ciała, Bogu podobać się nie mogą.

Apostoł Paweł zauważa tu kluczowe rzeczy. Po pierwsze mówi, że zaspokajanie cielesnych żądz prowadzi do śmierci. Można to tłumaczyć dwojako. Wiele osób uzależnionych jako ostatni akt rozpaczy, targa się na swoje życie, nie mogąc już znieść swojego zachowania. Z drugiej strony „śmierć” może oznaczać także śmierć naszej duszy. Zgodnie z tym czego naucza Pismo Święte, osoby które nie są gotowe, bądź nie chcą zmierzyć się ze swoimi grzesznymi żądzami, ale notorycznie ulegają im, nie podejmując walki, mogą w wyniku trwania w grzechu, utracić zbawienie. Niezwykle istotne jest też twierdzenie Pawła, że ciało nie podporządkowuje się prawu Boga, ani nie jest do tego zdolne. Jest to dokładne odbicie tego, na co wskazuje nam nauka. Nasze ciało, a więc procesy które w nim zachodzą, powstają niezależnie od systemu wartości człowieka. To że wierzymy w głęboki sens postu, nie sprawia, że nie będziemy odczuwać głodu, albo też, to czy wierzymy w wartość czystości seksualnej nie sprawi, że biochemiczne reakcje naszego organizmu, nie spowodują podniecenie na widok atrakcyjnej osoby. Stwierdzenie „nie cudzołóż”, nie leczy z pociągu seksualnego do innych osób. Nasz organizm wraz z jego żądzami, jest taki, jaki został przez nas „wyhodowany”. Jeśli nakarmiliśmy nasz mózg pornografią i rozwiązłością seksualną, to w konsekwencji nasze ciało będzie znów domagało się zaspokojenia. Zakazy i nakazy nie są w stenie tego zmienić.

Dokładnie taką sytuację opisuje Paweł w Rz 7:7-11

7. Cóż więc powiemy? Czy Prawo jest grzechem? żadną miarą! Ale jedynie przez Prawo zdobyłem znajomość grzechu. Nie wiedziałbym bowiem, co to jest pożądanie, gdyby Prawo nie mówiło: Nie pożądaj.

8. Z przykazania tego czerpiąc podnietę, grzech wzbudził we mnie wszelakie pożądanie. Bo gdy nie ma Prawa, grzech jest w stanie śmierci.

9. Kiedyś i ja prowadziłem życie bez Prawa. Gdy jednak zjawiło się przykazanie – grzech ożył,

10. ja zaś umarłem. I przekonałem się, że przykazanie, które miało prowadzić do życia, zawiodło mnie ku śmierci.

11. Albowiem grzech, czerpiąc podnietę z przykazania, uwiódł mnie i przez nie zadał mi śmierć.

Apostoł opisuje tutaj los człowieka, który poznał Boże przykazania i odkrył że Prawo Boże zamiast rozwiązać problem pożądliwości tylko go nasiliło. Jedyne co przykazanie (które samo w sobie jest dobre) zrobiło, to uświadomiło mu że ma on problem. Dokładnie tak wygląda życie wielu osób uzależnionych, które często pomimo wysokich standardów moralnych, wiedzy o szkodliwości swojego zachowania i stawianiu sobie zakazów, nie umieją powstrzymać się od wykonywania niechcianych czynności seksualnych.

Oczywiście Biblia nie tylko mówi o problemie, ale podaje również jego rozwiązanie. O tym, czym ono jest i jak współczesna terapia uzależnień się z nim pokrywa, można przeczytać w pozostałych działach.