Miałem sen o treści seksualnej, czy to znaczy, że upadłem, zgrzeszyłem, złamałem abstynencję? Skąd się biorą takie sny i co mogę zrobić, by przestały się pojawiać?

Przede wszystkim należy wyraźnie powiedzieć, że sny nie podlegają naszej świadomej kontroli, w związku z tym nikt nie jest ani w moralnym, ani w żadnym innym sensie, odpowiedzialny za treść swoich snów. Niezależnie więc od tego, co ci się śniło i że nawet wydawało ci się, że masz kontrolę nad snem, to nie jesteś winny temu, co się w nim zdarzyło. Podczas snu ośrodki mózgu odpowiedzialne za świadomą kontrolę zachowania są mało aktywne, za to inne często wykazują się znaczną aktywnością. W tym stanie umysłu najczęściej dochodzą do naszej świadomości obrazy, impulsy i pragnienia, które często są, mniej lub bardziej świadomie, tłumione podczas dnia. Impulsy, żądze i inne popędy uwolnione z hamującego działania ośrodków kontroli w mózgu, często dają o sobie znać w trakcie nocnego odpoczynku. Paradoksalnie intensywne sny o treści erotycznej mogą być oznaką zdrowienia! Dzieje się tak wtedy, gdy osoba od dłuższego czasu utrzymuje abstynencję. W takim przypadku jeśli żądze seksualne nie są zaspokajane na jawie, części mózgu, w których „ulokowane” jest uzależnienie, „odbijają” sobie twoją wstrzemięźliwość w czasie nocnych fantazji. Często osoby uzależnione dopiero w okresie zdrowienia zaczynają mieć tego typu sny (jak również zmazy nocne). Dzieje się tak po prostu dlatego, że nigdy wcześniej nie dopuścili do tego, żeby ich żądze pozostały nie zaspokojone. Może więc to być dobrą oznaką. Możliwe jednak, że sny są sygnałem alarmowym informującym nas, że zaczyna dziać się coś niepokojącego. Jeśli w ciągu dnia zaniedbałeś swoje zdrowienie poprzez kontakt z bodźcami seksualnymi bądź przeżywałeś silne emocje, o których rozładowanie w żaden sposób nie zadbałeś, sny seksualne mogą być przejawem narastającej chęci poszukania ulgi w nałogu. Dalej nie oznacza to, że jeśli miałeś sen erotyczny, jesteś winien temu, co w nim zaszło. Możesz być jednak częściowo odpowiedzialny za to, że się pojawił z racji twoich zaniedbań.

Wskazówek jak sobie poradzić jest kilka. Na początek musisz wiedzieć, że złym pomysłem jest „rozgrzebywanie” tego typu snu. Sny seksualne często zawierają w sobie bardzo silnie erotyczne i pobudzające wątki, a także wspomnienia z nałogowej przeszłości. Próba wyciągnięcia głębszej treści spod seksualnej otoczki przypomina szukanie złota w kupie gnoju. Najlepsze, co możesz zrobić, to zaakceptować fakt, że taki sen miał miejsce i przestać o nim myśleć (dokładnie tak jakbyś zrobił gdybyś miał kontakt z pornografią, której nie chciałeś zobaczyć). Ważne jest by zrobić to jak najszybciej, najlepiej szybko rano zająć się czymś innym. Zapewne będziesz odczuwał pokusę, by rano jeszcze chwilę „podelektować” się wspomnieniem tego, co się wydarzyło we śnie. Im dłużej pozwolisz sobie o tym myśleć, tym większe ryzyko, że sen przemieni się w rzeczywistość (choć z pewnością nie tak „różową”, jak to miało miejsce w twojej nocnej fantazji). Gdy już będziesz czuł, że opanowałeś pierwsze zagrożenie  związane z treściami snu, wówczas warto się zastanowić, czemu się pojawił. Czy jest to efekt utrzymywania abstynencji i zwykłe nałogowe „odbicie” sobie podczas snu, czy też jakieś twoje działania poprzedniego dnia „nakręciły” twój nałóg i w rezultacie miałeś takie a nie inne marzenia nocne? Z czasem możliwe też, że sny staną się dla ciebie swego rodzaju źródłem informacji o twojej przeszłości i o ewentualnych przyszłych zagrożeniach. Sny erotyczne prawie zawsze prezentują najbardziej nałogowy scenariusz. Mogą one być dla ciebie wskazówką ukazującą twój nałogowy zestaw zachowań (np. zawsze ci się śni pewna konkretna aktywność seksualna) oraz jakie ewentualnie okoliczności lub osoby mogą być dla ciebie zagrożeniem (np. fantazje o osobie, z którą masz coraz lepszy kontakt w pracy). Oczywiście trzeba zachować pewien dystans do tych obrazów i fantazji, i nie wyciągać z nich zbyt daleko idących wniosków, natomiast formułować wnioski bardziej ogólne (np. „Chyba jednak nowa relacja, w którą się angażuję w pracy nie jest tak platoniczna, jak mi się wydawało”).