Mechanizmy uzależnienia


Uzależnienie nie tylko zniewala człowieka uniemożliwiając mu zdrowe funkcjonowanie i cieszenie się życiem ale przede wszystkim wywołuje ono  szereg schematycznych zachowań i postaw, w obrębie których zaczyna funkcjonować człowiek. Mechanizmy uzależnienia koncentrują się wokół trzech sfer: emocji, postrzegania świata, oraz poczucia tożsamości. Te obszary, których dotyka dysfunkcja spowodowana uzależnieniem, razem konstruują jakby mechanizm, który podtrzymuje działanie nałogu w życiu człowieka. Dopóki są one aktywne, działanie uzależnienia jest nienaruszalne. Zdrowienie z nałogu wymaga poznania tych mechanizmów i sukcesywne ich „rozbrajania” w celu zatrzymania machiny prowadzącej człowieka do autodestrukcji.


Nałogowa emocjonalność: Tym, co odgrywa najważniejszą rolę w procesie uzależniania się i późniejszych zaburzeniach z tym związanych, jest nasza „gospodarka emocjonalna”. Zdrowy człowiek umie rozpoznawać, nazywać i we właściwy sposób wyrażać  swoje emocje. Nasza emocjonalność jest fundamentem naszego człowieczeństwa. Gdybyśmy byli pozbawieni emocji, to do niczego byśmy nie dążyli. Nasze uczucia są siłą napędową naszego życia. Każda zdrowa osoba pragnie jak najczęściej przeżywać pozytywne emocje a jak najrzadziej te negatywne. Jak już było to wcześniej wspomniane, w rozdziale o uzależnieniu, nasz mózg instynktownie dąży do unikania sytuacji, które są bolesne emocjonalnie, a dąży do tych, które wywołują przyjemne doznania. To właśnie z powodu emocji osoba uzależniona w nałogowy, niekontrolowany sposób, sięga po seks. Na którymś etapie życia odkryła ona, że seks pozwala jej poczuć się na chwilę dobrze (nawet euforycznie), niezależnie od tego jak się czuła wcześniej. Ta możliwość polepszenia swojego samopoczucia jest bardzo pociągająca, gdyż jest łatwo dostępna i zawsze skuteczna. Człowiek więc szybko się uczy (często nieświadomie), że w sytuacji stresu, przykrości, smutku, samotności itd. może sięgnąć po zachowania seksualne, które sprawią, że automatycznie poczuje się lepiej. Uczy się też, że seks daje największe i najpewniejsze źródło przyjemności. Właśnie ten związek pomiędzy emocjami, a poczuciem ulgi jaką daje seks, stanowi źródło nałogu. Z czasem u osoby uzależnionej wytwarza się „nałogowa emocjonalność” – głównym źródłem przyjemności oraz ulgi i sposobem dążenia do nich staje się seks. Człowiek przestaje interesować się innymi źródłami przyjemności (wydają się nudne i nieciekawe), gdyż żadne nie jest równie skuteczne. Konsekwencją tego staje się otępienie emocjonalne i niewrażliwość na przyjemności dnia codziennego. Po pewnym czasie następuje kolejna bardzo patologiczna zmiana, ponieważ zachowania seksualne stają się pierwszą, odruchową reakcją na wszelkie pozytywne i negatywne emocje. Następuje automatyczna przemiana wszelkich intensywnych stanów emocjonalnych na pragnienie seksu. Osoba przestaje praktycznie mieć świadomość tego, jakie emocje w niej się pojawiają. Niekiedy jest w stanie określić swoje samopoczucie ale w sposób bardzo ambiwalentny – np. „jest mi źle”, „jest mi dobrze”. Najczęściej jednak, jedynym czego jest świadoma, jest to, że ma ochotę na zachowania seksualne. Podsumowując, u osoby uzależnionej występują następujące zjawiska:

• Automatyczne przekształcanie intensywnych emocji w pragnienia seksualnej ulgi w celu zmiany swojego stanu emocjonalnego. Negatywne emocje są tłumione a emocje pozytywne  wyrażane poprzez seksualną aktywność.

• Brak kontaktu ze światem swoich emocji, nieumiejętność nazywania swoich emocji, jak i ich poprawnego przeżywania

• Poczucie odcięcia emocjonalnego od świata, zanik empatii.

• Nieumiejętność kontrolowania i wyrażania swoich emocji, w skutek czego występują ataki histerii, paniki oraz stany depresyjne.

• Poczucie stale towarzyszącego smutku i przygnębienia na co dzień. Prawdziwa radość pojawia się tylko w sytuacji wykonywania zachowań seksualnych.

• Tendencja do nałogowego przeżywania swoich emocji, szukanie szybkich, łatwych i intensywnych sposobów na radzenie sobie z uczuciami (np. szukanie zamienników jak alkohol, narkotyki, agresywne zachowania, brutalne obrazy itd.)

Ludzie wpadający w sidła nałogu są często, w pewien sposób, podatni na uzależnienie. Ma to związek z przeszłością, zranieniami czy dzieciństwem człowieka. Jeszcze przed poznaniem intensywnego seksu, odczuwały z różnych powodów przewlekły smutek, niepokój, poczucie niskiej wartości, zranienie, niedostosowanie itp. Źródłem tego stanu rzeczy może być patologia domowa, niepowodzenie życiowe czy też rozpad małżeństwa. Te czynniki są bardzo mocno związane z procesem uzależniania się i grają także ważną rolę w indywidualnym procesie wychodzenia z nałogu. Niestety, rzetelne zajęcie się tymi związkami, wymagałoby odrębnego opracowania, dlatego tutaj zostaną jedynie zaznaczone. Odkrycie seksu, jako swoistego panaceum emocjonalnego, pozwala takim osobom  poczuć się chodź na chwile dobrze. Seks daje im poczucie bycia wartościowymi, kochanymi, silnymi, wpływowymi czy też po prostu atrakcyjnymi. To pokazuje, że przed uzależnieniem się, istniał jakiś bardzo duży deficyt na którymś poziomie myślenia o sobie albo w świecie wokół. Niestety, psychika człowieka nie znosi próżni – gdy nie ma co jeść, trujący chleb będzie lepszy, niż brak chleba. Uzależnieni ludzie używają więc seksu, by manipulować innymi, by na chwilę poczuć się tak, jakby chciały czuć się na stałe i wypełnić pustkę emocjonalną. Takie zachowanie daje ulgę tylko na chwilę, ostatecznie zostawiając osobę coraz bardziej głodną, pustą i zagubioną, gdyż de facto używa substytutu, oszukując swój mózg, czymś co nie jest realną odpowiedzią na potrzebę.


Okłamywanie siebie i innych: U każdego człowieka występuje tendencja do okłamywania zarówno siebie jak i innych. Jest ona najsilniejsza wtedy, gdy czegoś pragniemy, lub gdy czegoś bardzo byśmy chcieli uniknąć. Łatwo jest odkładać wizytę u dentysty na „później”, gdy ząb jeszcze nie boli, czy też szybko podać szefowi optymistyczną wersję wykonywanej przez nas pracy, zamiast rzeczywistej. To okłamywanie przebiega bardzo często automatycznie i prawie bez udziału naszej świadomości. Ludzie „zaślepieni” miłością, deklarują, że nie dostrzegali sygnałów świadczących niekorzystnie o ich wybranku/ce. Dzieje się tak dlatego, gdyż wszyscy podlegamy wpływom impulsów (i związanych z nimi emocjami) z naszej instynktownej części mózgu, która próbuje nas stale nakłonić do dążenia do przyjemności i unikania przykrości. W rezultacie, mamy tendencje do unikania bólu „tu i teraz” (np. wizyta u dentysty). Jako ludzie mamy możliwość przeciwstawienia się tym impulsom, wymaga to jednak wysiłku woli i decyzji z naszej strony. Gdy nie podejmujemy tej walki, to najczęściej płyniemy z nurtem wytyczonym przez nasze impulsy. Kiedy tak się dzieje, nasza psychika ma skłonność do generowania „racjonalnych” powodów, dlaczego poddaliśmy się impulsowi, a nie postąpiliśmy inaczej. Ma to na celu zredukowanie bólu i napięcia spowodowanego świadomością podejmowania ostatecznie niekorzystnych dla nas decyzji. Te procesy „samookłamywania się” psychiki człowieka w celu redukcji bólu, nazywa się w psychologii „mechanizmami obronnymi”. Działają one wprost proporcjonalnie do natężanie bólu związanego z uświadomieniem sobie prawdy o naszym postępowaniu. Typowymi zdaniami, wypowiadanymi w głowie, świadczącymi o działaniu mechanizmów obronnych są: „to już ostatni kawałek ciasta, od jutra dieta”, „nie muszę jeszcze iść z tym do lekarza, samo się wyleczy”, „wezmę ten kredyt – jakoś to będzie”, „od jutra zabieram się do nauki, teraz jeszcze chwila relaksu” itd.

Impulsy dążenia do seksu działające na świadomość osoby uzależnionej są niezwykle intensywne, a ból obecny w życiu bardzo rozległy. W związku z tym, mechanizmy obronne są niemal cały czas aktywne i silnie oddziałują na psychikę osoby próbując ochronić ją przed doświadczaniem cierpienia. W psychice osoby uzależnionej trwa ciągła batalia pomiędzy racjonalną i moralną częścią mózgu a impulsywną. Typowymi przykładami działania mechanizmów obronnych u osób uzależnionych od seksu to:

Zaprzeczanie: Nie mam problemu z seksem, nic się nie dzieje, wszystko jest ze mną dobrze

Minimalizowanie: Mój problem nie jest aż tak poważny, nie jest jeszcze tak źle, mogło być  gorzej, nie dopuściłem się jeszcze „tego i tego” więc jest dobrze

Bagatelizowanie: Ze wszystkich nałogów ten jest najzdrowszy, uzależnienie od seksu jest fajne

Racjonalizacja: Każdy to robi, gdybym tego nie robił/ła to bym zwariował/a, jest to zdrowe zachowanie, nie mogłem/am się powstrzymać, to już tylko ostatni raz

Intelektualizacja: seks jest naturalną potrzebą, najwyraźniej u mnie jest ona większa, nie rozładowanie napięcia może być groźne dla zdrowia

Zrzucanie odpowiedzialności: To nie moja wina taki się urodziłem, to przez Internet i treści tam zawarte, jestem singlem i nie mam wyboru

Obwinianie innych: Gdyby moją żona/mąż byli „tacy i tacy” to bym nie musiał/a tego robić,

Kłamanie: Nie korzystam z pornografii/ płatnego seksu, musiałem/am zostać dłużej w pracy, jestem niewyspany/a bo długo pracowałem

Fantazjowanie: Kiedyś z tym skończę, za miesiąc się za siebie zabiorę

Opisane tutaj mechanizmy potrafią tak silnie działać, że osoba uzależniona sama wierzy w prawdziwość treści przez siebie generowanych. Twierdzi, że jutro z tym skończy, w końcu to samo minie, że musi kłamać by chronić innych, albo że nie ma nic złego w tym co robi, nie ma wyboru bo została zraniona w dzieciństwie, jest wolna seksualnie, więc robi co lubi itd. Dopiero osiągnięcie tak zwanego „dna” pozwala przejrzeć na oczy. Kiedy wydarzy się coś dramatycznego w życiu takiej osoby, ból spowodowany tym zdarzeniem może być na tyle znamiennym szokiem, że przebije się przez barierę mechanizmów obronnych i wzbudzi świadomość nałogu. Pomimo rozpoczęcia zmagań z uzależnieniem, problem samookłamywania się od razu nie znika. Treści, jakie ten proces generował, wypełniają umysł osoby, która nieświadoma ich pochodzenia, często przez dłuższy czas jeszcze w nie wierzy. Jednym z istotnych elementów zdrowienia, jest pozbywanie się tych kłamstw, które narosły w czasie trwania nałogu i zastępowanie ich prawdą (o sobie, innych). Przykładami takich fałszywych treści są:

• Kobiety to zabawki, lubią być taktowane przedmiotowo

• Seks jest silniejszy ode mnie, nie jestem wstanie zachowywać się inaczej

• Nie ma w tym nic złego

• Dobry seks musi być intensywny i niebezpieczny

• To nie moja wina, że tak się zachowuje, to przez … (dzieciństwo, patologia etc.)

• Pornografia jest zdrowa, a treści tam pokazywane prawdziwe

• Każdy ma z tym problem, tylko o tym nie mówi

• Jeśli ktoś się dowie o moim problemie, to będzie to mój koniec


Poczucie wewnętrznego rozdwojenia i pustki: Osoby uzależnione, w skutek działania niechcianych impulsów, dopuszczają się czynów, które stoją często w jawnej sprzeczności z wyznawanymi przez nie systemem wartości. Mają poczucie, jak gdyby znalazły się pośrodku historii o dr. Jekkyl i mr. Hyde. Z jednej strony wierzą i starają się urzeczywistniać szlachetne wartości, a z drugiej dopuszczają się okazjonalnie najbardziej perwersyjnych zachowań. Często im bardziej angażują się w niemoralność seksualną, tym silniej próbują następnie „odpracować” ją poprzez dobre uczynki i szlachetne postępowanie. Dzieje się tak na skutek odczuwanego silnego poczucia winy i wstydu związanego z zachowaniem. Te przeciwstawne stany pchają je do próby odpracowywania swoich przewinień a wstyd do skrzętnego ukrywania swoich postępków. W tym wszystkim są one jedynymi osobami, które wiedzą o całym dramacie, który się wewnątrz nich rozgrywa. Skutkiem tego rozbicia jest prowadzenie podwójnego życia, które powoduje poczucie coraz większej wewnętrznej pustki i zagubienia. Ostatecznie taka osoba ma wrażenie, że sama nie wie kim jest i co się z nią dzieje. Panicznie boi się jednak, by ktoś inny poznał prawdę o niej, więc usilnie podtrzymuje swoją „grę”, która ma zamaskować wewnętrzne cierpienie. Często jest tak, że im silniej osoba maskuje swoje żądze poprzez nieskazitelne zachowanie, tym silniej one dają o sobie znać. Dzieje się tak ponieważ cała ta gra i udawanie, tłumienie bólu i poczucia winy, kosztuje niezwykle dużo wysiłku, który kumuluje się stwarzając w rezultacie silne pragnienie ulgi, które z kolei, przekształca się w głód seksualny. Dopiero pełne uświadomienie sobie swojego beznadziejnego położenia, przyznanie się do podwójnego życia i zmierzenie się z faktem bycia uzależnionym, staje się pierwszym krokiem w kierunku ponownego kontaktu z prawdziwym Ja (wewnętrznej spójności). Dla wielu osób powiedzenie prawdy o sobie i swoim uzależnieniu stanowi pierwszą od wielu lat prawdziwą, autentyczną i spójną wewnętrznie dla nich wypowiedzią. Paradoks polega na tym, że pierwszy krok potrzebny do wyrwania się z rozdwojenia i wewnętrznej pustki, jest przyznanie się do tego, że ona tak naprawdę istnieje.