Czy jest to dobry pomysł pobrać się z kimś kto jest uzależniony od pornografii/seksu?

Jest to bardzo złożone pytanie, na które tak naprawdę nie ma jednoznacznej odpowiedzi. Ostatecznie każda osoba musi zdecydować sama czy jest gotowa wejść w związek małżeński z osobą uzależnioną. Niezależnie jednak od tego, jaką decyzję ktoś podejmie warto jest dokładnie dowiedzieć się, czym jest nałóg, by dokładnie wiedzieć z czym zmaga się nasz partner/ka, z którym/ą ewentualnie złączy się swoje życie. O ile nie mogę i nie chce nikomu dawać definitywnych rad czy powinien pobierać się z taką osobą czy nie, mogę i chcę udzielić paru wskazówek, które mogą być cenne przy dokonywaniu takiego wyboru.

 

Wskazówka 1: Rozpoznaj czy twój partner zmaga się ze swoją seksualnością i czy jest to uzależnienie?

 

Wiele osób, szczególnie kobiet, popełnia zasadniczy błąd nie rozmawiania z przyszłym małżonkiem/ą o jego życiu seksualnym. Wiele osób nigdy nie przeprowadziło ze swoim partnerem gruntownej rozmowy na te tematy. Często uczucia zakochania, romantyzmu i ślepej wiary w to, że na pewno będzie cudownie, przysłaniają zdrowy rozsądek i ostrożność. W efekcie wiele osób dowiaduje się dopiero po ślubie o tym, że druga osoba zmaga się z uzależnieniem. Pierwszą więc moją rada jest: Pytaj o te rzeczy! Przed podjęciem decyzji o ślubie powinnaś/powinieneś dokładnie dowiedzieć się czy twój przyszły mąż czy żona, nie mają problemu w tej dziedzinie. Warto jest szczerze porozmawiać na ten temat. Bądź wyczulony/wyczulona na próby manipulacji i zatajania prawdy, nie pozwól by uczucia miłości przykryły ci zdrowy rozsądek. Nie zachęcam cię do niezdrowej podejrzliwości czy paranoi ale jeśli druga osoba dziwnie reaguje na pytanie, próbuje zmienić temat, reaguje gniewem, to może warto dalej pociągnąć ten temat. Masz prawo wiedzieć takie rzeczy o swoim partnerze, z którym chcesz się pobrać. Nie pozwól by druga osoba zbagatelizowała tą kwestię. Pytając, bądź też jednak łagodny/a, nie spodziewaj się szczerości, jeśli pytając będziesz agresywny/a lub przykry/a. Jeśli dowiesz się, że osoba ma już doświadczenia w dziedzinie seksualnej, upewnij się, że rozumiesz ich naturę. Większość osób w naszej kulturze miała niestety i wiele osób ma sporadyczny kontakt z pornografią, jak również wchodziła w kontakty seksualne przedmałżeńskie. O ile takie doświadczenia nie są czymś pozytywnym (tak piszę to świadomie), to nie oznaczają one od razu głębokich zaburzeń w tej dziedzinie np. uzależnienia. Innymi słowy;  nie każda osoba, która ma raz na jakiś czas kontakt z pornografią, jest od niej uzależniona. W dzisiejszym świecie przesiąkniętym erotyką, wiele młodych osób (jak i starszych) ma problem z zapanowaniem nad swoją seksualnością (zakładając, że w ogóle próbują to robić) i okazjonalnie ulegają pokusie np. pornografii internetowej. Takie osoby, które korzystały z tego typu treści z powodu nieumiejętności poradzenia sobie z popędem seksualnym, prawdopodobnie po zawarciu szczęśliwego związku małżeńskiego i odpowiedniego dbania o siebie, nie będą już więcej wracać do masturbacji lub innej aktywności seksualnej tak, jak to robiły wcześniej. Zupełnie inaczej wygląda sprawa jeśli dana osoba uzależniła się, wtedy samo wstąpienie w związek małżeński wcale nie oznacza końca kłopotów, często wręcz go nasila. Z tego właśnie względu należy rozmawiać na te tematy, by zdawać sobie sprawę z kim człowiek planuje wejść w związek. Ważne jest przy tym dobrze zrozumieć i rozpoznać problem, by nie zbagatelizować go jeśli jest poważny, ale też nie wyolbrzymić jeśli jest to zwykłe zmaganie samotnej osoby.

Wskazówka 2: Dowiedz się czy twój partner robi coś ze swoim uzależnieniem?

Największy błąd jaki moim zdaniem popełniają osoby, które pobierają się z kimś kto jest uzależniony, to wiara w to, że tej osobie przejdzie po zawarciu związku małżeńskiego. Taką wiarę żywią często zarówno same osoby uzależnione jak i ich partnerzy/ki. Jest to ogromny błąd w myśleniu. Uzależnienie nie kończy się wraz z zawarciem związku małżeńskiego i/lub rozpoczęcia aktywności seksualnej. O tym dlaczego tak jest przeczytasz w tym artykule „Dlaczego seks małżeński nie rozwiązuje problemu uzależnienia?”. Moją druga rada dla osoby rozważającej czy wejść w związek małżeński z osobą uzależnioną jest: upewnij się, że osoba rozpoczęła skuteczną walkę z nałogiem! Jeśli pobierasz się z kimś, kto tylko liczy na to, że nałóg jakoś sam minie po ślubie, to mogę ci praktycznie biorąc zagwarantować, że jeśli nie wydarzy się jakiś cud (w sensie dosłownym), to osoba nie zmieni po ślubie swojego zachowania. Owszem przez jakiś czas może być lepiej, ale ryzyko powrotu nałogu jest ogromne. Z tego powodu radzę ci byś upewnił/a się, że twoja bliska ci osoba zaczęła leczyć swoje uzależnienie. Oznacza to, żeby zaczęła robić konkretne kroki, które są niezbędne do tego by pokonać nałóg i są tego widoczne rezultaty w jej życiu. W praktyce oznacza to, żeby osoba uzależniona zaczęła otwarcie mówić innym o swoim problemie (oczywiście wybranym osobom), poszukała dla siebie pomocy innych ludzi i korzysta z niej regularnie. By była otwarta i gotowa rozmawiać z tobą o swoich sukcesach i porażkach oraz by był widoczny progres w jej zachowaniu (coraz mniej nałogowych epizodów lub zupełne zatrzymanie). Jeśli widzisz takie działania, to oznacza, że najprawdopodobniej uzależniony/a na poważnie traktuje swój nałóg i tym samym swoje i twoje życie. Chcąc się z taką osobą pobrać, masz prawo wymagać by ona coś robiła ze swoim nałogiem. Nie jest to przejaw egoizmu czy też braku miłości ale właśnie rozsądku i dobrej woli. Osoba uzależniona potrzebuje wyzdrowieć ze swojego nałogu, a jeśli nie chce podejmować kroków, które ją do tego doprowadzą, to ty również możesz zastanowić się czy chcesz wejść w taki związek! „Idealną” sytuacją by pobrać się z osobą, która jest uzależniona, ma miejsce wtedy, gdy uzależniony ma już za sobą etap leczenia i utrzymuje od dłuższego czasu abstynencję od nałogowych zachowań oraz dalej stale dba o swoje zdrowienie. To nie gwarantuje, że nigdy nie będzie miała nawrotu uzależnienia (jest w końcu tylko ułomnym człowiekiem), ale zdecydowanie najlepiej rokuje.

 

Wskazówka 3: Zrozum, że małżeństwo to odpowiedzialność i świadoma decyzja połączenia się z drugą osobą na dobre i na złe.

 

Żyjemy w kulturze, która w zupełnie nierealistyczny sposób przedstawia miłość i małżeństwo. Filmy i książki ciągle bombardują nas wizjami romantycznych uniesień, seksualnych pasji, rozkosznych i szczęśliwych momentów. Taka wizja małżeństwa i miłości jest jednak tylko po części prawdziwa, przysłaniając tak naprawdę to, co jest w nim najważniejsze. Gdy Biblia mówi o małżeństwie to mówi przede wszystkim o miłości „agape” czyli takiej, która jest bezwarunkowa. Miłości, która jest gotowa do poświęceń i zapłaty cenny pomimo trudności i przeciwności. Bóg w Biblii daje niesamowity przykład tego pokazując jak On kocha swój naród wybrany (Izrael) jak i swój kościół (chrześcijan). Raz za razem widzimy jak naród wybrany odrzucał swojego Boga, a On nadal go kochał i był gotowy to ciągle udowadniać. Jak bardzo Bóg kocha swój naród i ludzi pokazał poprzez swojego Syna, który był gotowy umrzeć za nas by nas ratować od grzechów Ew. J. 3:(16) Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne. Taką właśnie miłością nakazuje Bóg obdarzać swojego współmałżonką/ę, miłości ą gotową do poświęcenia i wyrzeczeń Ef. 5:(25) Mężowie miłujcie żony, bo i Chrystus umiłował Kościół i wydał za niego samego siebie, . Zbyt wiele osób w ogóle nie myśli w ten sposób o małżeństwie, myśli jedynie o korzyściach i przyjemności. Małżeństwo ma na celu dawać radość i szczęście, być źródłem wspaniałych doznań i miejscem narodzin i rozwoju kolejnych zadowolonych z życia ludzi. Jednak jest też czymś znacznie więcej, jest to przysięga złożona przez dwoje ludzi, że DECYDUJE SIĘ (nie uczucie, nie ochota) kochać bezwarunkowo drugą stronę pomimo wszelkich trudności i przeciwności jakie ich spotkają. Małżeństwo nie jest więc wspólną umową na dobrą zabawę ale powierzenie swojego życia drugiej osobie i trwałe połączenie się z nią. Oznacza to, że jedna osoba deklaruje drugiej, dokładnie to co jest treścią formuły małżeńskiej „Ślubuję ci miłość, wierność i uczciwość małżeńską w dobrych i złych czasach” !. Nie ma tam formuły:  „że jeśli ty również będziesz taki/a dla mnie!” Małżeństwo jest więc świadomą decyzją kochania kogoś w dobrych i złych chwilach, kiedy jest łatwo i kiedy jest ciężko. Jest to decyzja gotowości poświęcenia swojego życia dla kogoś, służenia mu, bycia przy nim, niezależnie od tego jak to życie się potoczy. Jest to ogromna odpowiedzialność! Jak wiele osób dziś w ogóle o tym nie myśli. Dlaczego właściwie o tym piszę? Piszę gdyż twoje podejście do małżeństwa ma ogromny wpływ na to czy zdecydujesz się (lub powinieneś/powinnaś zdecydować się), na małżeństwo z osobą uzależnioną. Prawdą jest bowiem, że jest to ryzyko. Nikt nie da ci gwarancji, że wszystko będzie dobrze, że osoba nie będzie miała nawrotu nałogu. Właśnie tutaj pojawia się więc to pytanie, jak ty rozumiesz małżeństwo? Czy wchodzisz w nie bo chcesz by tobie było dobrze, czy rozumiesz odpowiedzialność jaka za tym stoi? Czy zdajesz sobie sprawę, że decydując się na ślub, decydujesz się być z tą osobą na dobre i złe i wspierać ją niezależnie od tego co was spotka? Jeśli rozumiesz, że może być czasem ciężko, że małżeństwo oznacza czasem wyrzekanie się swoich wygód i pragnień dla okazania miłości drugiej osobie, wtedy jestem spokojny, że możesz podołać temu wyzwaniu. Jeśli natomiast chcesz by było ci dobrze i przyjemnie, szukasz sposobu na poprawienie swojego życia, to szczerze zniechęcałbym cię do małżeństwa z kimkolwiek, szczególnie z kimś kto ma problemy. Małżeństwo jest bowiem ogromnym szczęściem ale tylko wtedy, gdy rozumiesz, że miłość to przede wszystkim dawanie, a nie oczekiwanie.

Ostatnia rzecz jaką chciałbym napisać w tym temacie, to wchodząc w związek małżeński miej pewność, że masz skąd czerpać tę miłość, którą będziesz potrzebował/a by dawać. Jedynym źródłem takiej niewyczerpanej miłości jest jedynie Bóg. Tylko małżonkowie, którzy mają dobrą i bliską relację z Bogiem, z której mogą czerpać miłość i wsparcie, są gotowi by stawić czoło wszystkim wichrom kolei życia i małżeństwa. Jeśli twoim źródłem siły i miłości nie jest Bóg ale drugi człowiek, to zawsze w którymś momencie życia się na tym zawiedziesz i zostaniesz pozbawiony/a źródła siły potrzebnego do dalszego trwania i okazywania miłości. Nie chcę nikogo odstraszać bądź zniechęcać do małżeństwa tym wszystkim co napisałem, jest to bowiem wspaniała i błogosławiona instytucja stworzona na początku przez samego Boga. Należy ją jedynie właściwie rozumieć i wkroczyć w nią z odpowiednim nastawieniem (gotowości do kochania i bardziej dawania niż brania), gdyż bez tego rozczarowanie może być ogromne.

1 Kor. 13:

(1) Gdybym mówił językami ludzi i aniołów, a miłości bym nie miał, stałbym się jak miedź brzęcząca albo cymbał brzmiący.

(2) Gdybym też miał dar prorokowania i znał wszystkie tajemnice, i posiadał wszelką wiedzę, i wszelką [możliwą] wiarę, tak iżbym góry przenosił, a miłości bym nie miał, byłbym niczym.

(3) I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał.

(4) Miłość cierpliwa jest, łaskawa jest. Miłość nie zazdrości, nie szuka poklasku, nie unosi się pychą;

(5) nie dopuszcza się bezwstydu, nie szuka swego, nie unosi się gniewem, nie pamięta złego;

(6) nie cieszy się z niesprawiedliwości, lecz współweseli się z prawdą.

(7) Wszystko znosi, wszystkiemu wierzy, we wszystkim pokłada nadzieję, wszystko przetrzyma.

(8) Miłość nigdy nie ustaje, [nie jest] jak proroctwa, które się skończą, albo jak dar języków, który zniknie, lub jak wiedza, której zabraknie.

(9) Po części bowiem tylko poznajemy, po części prorokujemy.

(10) Gdy zaś przyjdzie to, co jest doskonałe, zniknie to, co jest tylko częściowe.

(11) Gdy byłem dzieckiem, mówiłem jak dziecko, czułem jak dziecko, myślałem jak dziecko. Kiedy zaś stałem się mężem, wyzbyłem się tego, co dziecięce.

(12) Teraz widzimy jakby w zwierciadle, niejasno; wtedy zaś [zobaczymy] twarzą w twarz: Teraz poznaję po części, wtedy zaś poznam tak, jak i zostałem poznany.

(13) Tak więc trwają wiara, nadzieja, miłość – te trzy: z nich zaś największa jest miłość.