Co zrobić ze wspomnieniami, które mam w głowie z czasów trwania w nałogu? Czy mogę się ich jakoś pozbyć lub sprawić, żeby nie wracały?


Jako osoba, która zdecydowała się (przynajmniej taką mam nadzieję) na abstynencję seksualną pewnie szybko zorientowałeś się, że o ile możesz pokasować wszystkie pliki z komputera, wyrzucić magazyny do śmieci, usunąć numery telefonów z komórki, nie jesteś w stanie pozbyć się swoich seksualnych wspomnień. Te wspomnienia przejawiają się najczęściej niezwykłą wyrazistością, szczegółowością i intensywnością. Pewnie z trudem wracasz pamięcią do różnych filmów czy wydarzeń z odległej przeszłości, czy zapominasz nawet, co jadłeś na śniadanie trzy dni temu, ale bez problemu przypominasz sobie nawet drobne detale z filmów pornograficznych, czy też inne doznania seksualne. Zapewne też dokładnie pamiętasz swoje pierwsze doświadczenie tego typu, w przeciwieństwie do innych zdarzeń, które miały miejsce po raz pierwszy (np. pierwsza gra w piłkę nożną, pierwszy zakup szkolnego plecaka, pierwszy film z Arnoldem Schwarzeneggerem itp.). Dzieje się tak dlatego, że mózg bardzo dokładnie i na długo (często do końca życia) zapamiętuje wydarzenia, które wiążą się z intensywnymi emocjami. Im silniejsze emocje wystąpiły w kontekście danego zdarzenia, tym wyraźniejsze i trwalsze wspomnienia. Teraz na pewno wiesz już, czemu tak dobrze pamiętasz pewne sceny i obrazy. Po prostu przeżywając je, doświadczałeś zapewne skrajnie intensywnych emocji. Ten ładunek emocjonalny zadziałał jak uderzenie młota o dłuto rzeźbiące w skale, na stale uwieczniając w niej zapisane sceny. Niewiele jest wydarzeń życiowych, które wywołują tak silne emocje, że wspomnienia związane z nimi pozostają żywe przez całe życie. Niestety osoba uzależniona stale dąży do przeżywania czy oglądania scen, które u niej tak intensywne emocje powodują, w związku z tym zapełnia swój umysł godzinami „nagrań” o największym stopniu ostrości. Problem polega na tym, że nasz mózg posiada funkcję „nagraj”, ale nie jest wyposażony w funkcję „usuń” (po reklamację proszę zgłaszać się do producenta, chodź ja osobiście nie uważam, że jest to błąd konstrukcyjny). Wszystko, co zostało w nim nagrane, szczególnie z dużą intensywnością, pozostanie z tobą prawdopodobnie na zawsze. Wszelkie próby skasowania tych treści spełzną na niczym, nawet nie próbuj  – wiele osób próbując pokonać swoje wspomnienia, skupia się na nich, rozbudzając przez to stare pragnienia. Z tego względu tak ważne, by pamiętać o biblijnej zasadzie „co siejesz, to zbierasz”, czyli co „nagrasz”, to będziesz pamiętał. Jeśli naprawdę chcesz się przekonać, czy można skasować wspomnienia, spróbuj zapomnieć smak jakiegoś owocu np. bananów. Jeśli nie doświadczysz jakiegoś Bożego cudu lub poważnego urazu czaszki, to gwarantuje ci, że czegokolwiek byś nie próbował lub czego nie wymyślił, nie zapomnisz smaku tych owoców. To po prostu nie działa. Rozwiązaniem więc nie jest usunięcie wspomnień, tylko przyjęcie do wiadomości tego, że one w twojej głowie są i będą. Najważniejszym elementem rozwiązania problemu jest akceptacja. Musisz zaakceptować, że te wspomnienia są w twojej pamięci, nie próbuj ich skasować, tylko sobie z nimi radzić. Akceptacja nie oznacza adorowania  tych wspomnień, czy też rozkoszowanie się nimi. Oznacza, że umiesz przyjąć z pokorą, że są one obecne w twoich wspomnieniach i że przy różnych okazjach wracają do twojej świadomości. Kiedy tak się dzieje nie ulegasz smutkowi i nie wpadasz w panikę, umiesz zaakceptować, że są one pokłosiem przeszłego życia i umiesz sobie z nimi radzić. Drugi element potrzebny do uwolnienia się spod mocy tych wspomnień kryje się pod słowem „obumieranie”. Musisz pozwolić swoim wspomnieniom obumrzeć (tak jak i innym żądzom). Oznacza to, że świadomie decydujesz się nie wracać do wspomnień, które masz zapisanie na swoim „twardym dysku”. Akceptujesz, że one tam są, ale nie korzystasz z tego pliku danych, nie otwierasz go i nie wertujesz. Pozwalasz, by wspomnienia dziś żywe i wyraźne powoli odchodziły w zapomnienie. Kiedy się pojawiają, akceptujesz to, że się pojawiły, ale ignorujesz je i nie odświeżasz sobie tych obrazów poprzez przyglądanie się im, pozwalasz, by powoli blakły i pokrywały się kurzem. Jeśli będziesz tak robił, to z czasem zorientujesz się, że wspomnienia coraz rzadziej do ciebie wracają, i że gdy się pojawiają, oddziałują na ciebie ze znacznie mniejszą siłą. Działa to tylko wtedy, gdy stale decydujesz się zadawać „śmierć” starym obrazom i wspomnieniom. Jeśli zaczniesz znów grzebać w starych folderach umysłu, szybko odkryjesz jak wciąż mocne są te wspomnienia. „Nagrania” te pokrywają się jakby kurzem, od dawna nie porządkowane i nie oglądane gubią się w odmętach innych plików, ale dalej treści na nich zapisane są równie żywe jak niegdyś. Ja wyobrażam sobie moje wspomnienia jako zbiór przedmiotów zamkniętych w kuferku. Wiem, że moje wspomnienia są dalej zapisane w mojej głowie, ale trzymam je zamknięte w kuferku. One tam są, ale ja świadomie decyduję się go nie otwierać. Wyjątkiem są sytuacje, gdy człowiek „przepracowuje” swoją przeszłość seksualną. Wtedy czasem potrzebne jest sięgnięcie do tych wspomnień. Ważne, żeby odpowiednio się wówczas zabezpieczyć. Przede wszystkim należy zapytać siebie o motywację. Jeśli sięgamy do wspomnień po to, by coś przepracować, podzielić się z kimś naszą historią lub przypomnieć sobie, do czego nie chcemy wracać – wówczas można czasowo zajrzeć do tego „kuferka”. Powinno to być robione zawsze z dużą rozwagą i przy minimalizowaniu ryzyka, czyli oglądam i wspominam tylko w niezbędnym wymiarze. Nie istnieją żadne stałe wytyczne, trzeba po prostu być szczerym i uważnym samemu przed sobą. Sam wiem jaka cienka jest granica pomiędzy wyciąganiem pewnych spraw z przeszłości, by skorzystać z wiedzy, jaką mi to daje, a już częściowym napawaniem się starymi wspomnieniami. Jak w przypadku wszystkich innych umiejętności będziesz musiał się tej sztuki sam nauczyć. Na początek zachęcam, byś nauczył się odgradzać od swoich wspomnień, zanim zaczniesz je przepracowywać. Zawsze też najłatwiej jest pracować nad przeszłością z kimś zaufanym (z terapeutą lub grupą wsparcia), wtedy też zagrożenie płynące z przywoływania tych obrazów jest najmniejsze. Ostatnia wskazówka, jaką mam dla ciebie: przyglądaj się temu, w jaki sposób wracasz do swoich wspomnień. Czy wspominasz wątki, które mają cię przestrzec i odstraszyć od popełniania ponownie tych samych błędów, czy raczej miłe i upojne chwile. Jeśli to drugie, natychmiast przestań i wróć do swoich wspomnień, gdy będziesz pewny, że szukasz w nich mądrości potrzebnej do zdrowienia, a nie okazji do przeżywania ponownego podniecenia. Kończąc, nauka radzenia sobie ze wspomnieniami to jak zwykle proces wymagający czasu i energii, który jednak koniecznie trzeba przejść, bo bez ujarzmienia swoich żywych wspomnień, ciężko jest utrzymać stabilną abstynencję.