5. Unikanie nieprawidłowych wzorców

Rz. 12: (2) Nie bierzcie więc wzoru z tego świata, lecz przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe.

Poprzednio dużo pisałem o cieszeniu się seksem, próbowaniu nowych rzeczy, eksperymentowaniu i wolności w wzajemnej relacji seksualnej. Wszystkie te rzeczy są dobre i potrzebne. Wymagają one jednak dodatkowego komentarza z racji okoliczności, które nas otaczają i świata, w którym żyjemy. Praktycznie wszystkie otaczające nas źródła, które mówią o seksie, od kolorowych pism, po wielkie autorytety w dziedzinie seksuologii pouczają nas, jak ma wyglądać nasze pożycie, by intymność była przesiąknięta podnieceniem i przyjemnością. Wszystkie te źródła nadają jednym tonem ogłaszając, że w seksie nie ma i nie powinno być norm, cokolwiek jest przyjemne, cokolwiek podnieca, cokolwiek daje satysfakcje, dopóki nie czyni krzywdy i jest za obopólną zgodą, jest dobre i wskazane. Często idą dalej mówiąc, że jeśli ktoś hamuje jakieś swoje popędy i pragnienia, to doprowadzi go to do nerwicy lub nieudanego seksu. Niestety ludzie często tę wizję kupują (również chrześcijanie, którzy powinni wiedzieć lepiej) i konstruują swoje przekonania i pożycie według wzoru otaczającej rzeczywistości. Biblia uczy nas natomiast, by zachowywać nasze łoże w pobożności a nie w grzesznej namiętności jak tego uczą inni (1 Tes. 4: (3) Albowiem wolą Bożą jest wasze uświęcenie: powstrzymywanie się od rozpusty, (4) aby każdy umiał utrzymywać ciało własne w świętości i we czci, (5) a nie w pożądliwej namiętności, jak to czynią nie znający Boga poganie.). Mam nadzieje, że udało mi się wykazać, że ta czystość wcale nie oznacza nudy, tylko oznacza konstruowanie seksu według planu jego Twórcy. By zrozumieć jakich rzeczy warto jest się wystrzegać, musimy zrozumieć, jakie wzorce próbuje narzucić świat, które mają uczynić seks takim ciekawym. Wzorce, których uczy dzisiejsza seks-kultura są oparte na następujących wartościach: agresji, strachu, niebezpieczeństwie, łamaniu norm, impulsywności oraz szukaniu nowości za wszelką cenę. Seks jaki proponuje i opisuje otaczający świat ma czerpać przyjemność z mieszania pożycia intymnego z różnymi stanami i emocjami, które mają dostarczyć dodatkowych wrażeń czyniąc seks ostrzejszym i ciekawszym. Poprzez łączenie seksu z niebezpieczeństwem, zachowaniem agresywnym, impulsywnym, wywoływaniem strachu lub łamaniem norm, dostarcza się sobie dodatkowych doznań niczym branie narkotyku. Wszystkie te elementy są ciągle obecne we wszystkich mediach od zwykłych filmów po ekstremalne wersje tych stanów w pornografii. Jako podniecające przedstawia się seks z nieznajomą/nieznajomym, agresywne zachowanie podczas stosunku, wulgaryzmy, prawdziwą czy odgrywaną przemoc, romanse i zdrady, seks w publicznych miejscach (by istniało ryzyko przyłapania), wyuzdany ubiór mający na celu przykuwanie uwagi i łamania tabu itd. Wszystkie te rzeczy oczywiście mogą i działają podniecająco i stymulująco, jednak jak wszystko nudzą się i człowiek poszukuje coraz większej stymulacji. Ich problem polega na tym, że niszczą w człowieku dobre intencje i czyste nastawienie do seksu, gdyż człowiek przestaje szukać w nim piękna i miłości a zaczyna czerpać podnietę ze tego, co moralnie złe. Ponieważ takie zachowania z natury potrafią być bardzo silnie stymulujące (zachowania złe i niemoralne potrafią być bardzo przyjemne), człowiek chce więcej i więcej. Prowadzi go to w złą stronę, gdyż zaczyna np. od niewielkiego ryzyka, po czym potrzebuje coraz silniejszego. Niestety wiele osób często nieświadomie kopiuje ten model biorąc przykład z tego, czego się naczytali lub naoglądali. Wprowadzają więc zachowania agresywne, niebezpieczne itd. do swojego seksu, przekonani, że tak należy. Pisałem też o radości odkrywania nowych pozycji, czy sposobów dostarczania sobie przyjemności seksualnej. Niestety w tej dziedzinie też świat ma do powiedzenia ogromną ilość rzeczy. Jeśli ktoś kiedykolwiek oglądał film pornograficzny lub czytał choćby i kolorowe pismo dla kobiet, dowiedział się o różnych praktykach i sposobach uprawiania seksu. Te praktyki i sposoby najczęściej opierają się właśnie o zasadę łamania tabu, niebezpieczeństwa, agresji, strachu czy nowości i to właśnie poprzez wywoływanie tych emocji dostarczają przyjemności, a nie poprzez samą czynność. Wiele z tych praktyk, szczególnie pokazywanych w filmach dla „dorosłych”, jest niebezpieczna, bolesna i często bardzo nieprzyjemna dla osób, które biorą w tym udział. Człowiek jednak oglądając to lub czytając o tym, widząc uśmiechy aktorek i aktorów jest przekonany, że jest to dobre i przyjemne. Następnie próbuje sam to wprowadzić i rozczarowuje się lub gniewa na drugą osobę, że wcale jej/jemu się to nie podoba (nie podoba się to też tym, którzy to przed kamerą robią). Ogólnie rzecz ujmując nasza kultura pełna jest kłamstw na temat seksu i duża część tego, co jest pokazywane czy opisywane w filmach i magazynach jako fajnie i przyjemne wcale takie nie jest lub prowadzi do destrukcji życia seksualnego i emocjonalnego. Wszystko to opiera się na zupełnie innych emocjach i wartościach niż te potrzebne do prawdziwego spełnienia seksualnego. Prawdziwe szczęście seksualne pochodzi z miłości i bliskości i wspólnego odkrywania wspaniałego świata seksu. Natomiast te oferowany przez kulturę, która jest tak bardzo pozbawiona prawdziwej miłości i bliskości, uczy by czerpać przyjemność z łamania zasad i zaspakajania impulsywnych żądz i pragnień. Traktuje seks nie jako piękny dar od Boga, ale jako sferę, którą można stymulować poprzez wszelkie bodźce i doznania, by osiągać „haj” jak po narkotykach, niezależnie od późniejszych konsekwencji jakie to spowoduje. Pisząc o tym wszystkim, umyślnie nie podaje konkretnych przykładów zachowań, które nie należy naśladować, gdyż nie chcę tworzyć listy zakazów i nakazów. Ważne jest to, by nie kopiować systemu wartości prezentowanej przez seks-kulturę. W prawdziwej miłości i intymności nie może być miejsca na agresje, poniżanie, zmuszanie czy zabawy, które poprzez łamanie norm czy zasad mają zwiększyć seksualne wrażenia. Mąż i żona powinni czuć się zupełnie wolni do odkrywania swojej seksualności i tego co dla nich przyjemne, powinni jednak wystrzegać się kopiowania tego, co gdzieś zobaczyli. Powinni sami ustalać swoje granice i normy zgodnie z własnymi przekonaniami i sumieniem (Rz. 14: (22) A swoje własne przekonanie zachowaj dla siebie przed Bogiem. Szczęśliwy ten, kto w postanowieniach siebie samego nie potępia.). Jest to kolejny powód, dla którego warto jest wejść czystym w małżeństwo. Wtedy można bowiem uczyć się seksu od zera, nie trzeba filtrować i pozbywać się z umysłu wszelkich kłamstw i złych nazbieranych nawyków. Gdy para małżeńska na sobie uczy się seksu mogą być spokojni, że jeśli coś razem odkrywają, że jest dla nich przyjemne i nie łączy się to z wywoływaniem sztucznej stymulacji poprzez zachowania łamiące normy, to mogą i mają się czuć wolni do tego by to robić. Sądzę, że to jest powód dlaczego Biblia nie podaje żadnych zakazów odnośnie pożycia małżeńskiego (poza wiernością), jednocześnie wiele mówi o nie upodabnianiu się i nie brania wzorców z tego świata. Serce żony i męża powinno być czyste i usposobienie dobre w trakcie wzajemnej intymności a wtedy świat nowych ekscytujących doświadczeń stoi przed nimi otworem.

Czytaj dalej-> Praktyczny wymiar seksu