4. Innowacja i walka z rutyną

W każdej dziedzinie życia potrzebujemy się rozwijać i raz na jakiś czas zmieniać i wprowadzać nowości, by nie stała się dla nas nudna lub rutynowa, tak samo jest z seksem. Większość z nas ma swój ulubiony film (lub filmy), do których nieraz wraca, ale nie oglądamy w kółko tylko jednego, ale lubimy obejrzeć również nowości. Tak samo z muzyką, mamy ulubione kawałki, ale kupujemy też nowe płyty ulubionych wykonawców. Idąc w góry wracamy nieraz na stare szlaki, ale ogromną radość sprawia nam odkrywanie nowych dróg i nieznanych miejsc. Człowiek do tego, by cieszyć się stale jakąś swoją pasją czy hobby, potrzebuje ciągle ją rozwijać, dalej odkrywać i poznawać nowe rzeczy. Jest to zupełnie naturalna tendencja ludzkiej natury, że pragniemy przygody, nowych wrażeń, poznawania tego co nie poznane. Tę tendencję widzimy w każdej dziedzinie życia. Dotyczy to pracy, hobby, relacji z ludźmi, relacji z Bogiem i tak też seksu! Wiele osób popełnia ten błąd, że uprawia seks ciągle w ten sam sposób, rutynowy i powszechny. Nawet nie myśli o tym, że można coś zmienić lub rozwinąć. Seks, by dostarczał ciągle przyjemnych wrażeń, potrzebuje być przygodą dwojga ludzi, którzy ciągle odkrywają go na nowo i razem wypróbowują nowe szlaki i drogi prowadzące do rozkoszy. Największym wrogiem seksu jest rutyna, przewidywalność i pospolitość. Taki seks jest jak film, który znamy na pamięć lub droga do domu, którą szliśmy już 1000 razy. Owszem w znajomości jest coś pięknego i kojącego, dobrze jest czasem wracać do tego, co znane i lubiane, ale jeśli jest to jedyne, co robimy, zabijemy w ten sposób całą namiętność! Seks czerpie swą energię z dwóch źródeł: miłości i bliskości oraz przygody i ekscytacji. W ten sposób powstaje głęboka namiętność. Miłość i bliskość jest czymś, co musi być wypracowane poza czasem seksu. Gdy dwoje ludzi dzieli ze sobą całe swoje życie, są przed sobą „duchowo nadzy”, znają się, szanują i kochają, mają do siebie pełne zaufanie, wtedy stanowi to idealną podwalinę do „wybuchowego” seksu. By jednak on nastąpił, potrzebny jest drugi element, którym jest ogień. Ogień namiętności powstaje wtedy, gdy para małżeńska jest gotowa eksperymentować ze sobą, doświadczając nowych rzeczy i przyjemności seksualnych (pomyśl o tym na początku waszego kontaktu wszystko było nowe i ekscytujące i pewnie wspominacie to jako najbardziej namiętne chwile waszej relacji). Te nowości mogą być od bardzo subtelnych, po dość wyraziste. Każda para małżeńska ma całe wspólne życie, by odkrywać ze sobą nowe sposoby dostarczania sobie przyjemności, dowiadywania się co ich nawzajem kręci i podnieca. Oto kilka wskazówek jak można wprowadzać nowości w różne obszary i doświadczać seksu ciągle na nowo:

Ubiór i wygląd: W tej kwestii to głównie żona ma rolę do odegrania, z tym że jej wygląd najczęściej działa pobudzająco zarówno dla niego jak i dla niej. Żona poprzez swój strój, uczesanie włosów lub kolor, makijaż, zapach może sprawić, by za każdym razem wyglądać trochę inaczej dla swojego męża, wprowadzając tym samym element nowości a tym samym ekscytacji i podniecenia do ich wspólnego czasu (Ps. 45: (11) Posłuchaj, córko, spójrz i nakłoń ucha, zapomnij o twym narodzie, o domu twego ojca! (12) Król pragnie twojej piękności: on jest twym panem; oddaj mu pokłon! (13) I córa Tyru nadchodzi z darami; możni narodów szukają twych względów. (14) Cała pełna chwały wchodzi córa królewska; złotogłów jej odzieniem. (15) W szacie wzorzystej wiodą ją do króla; za nią dziewice, jej druhny, wprowadzają do ciebie. (16) Przywodzą je z radością i z uniesieniem, przyprowadzają do pałacu króla). Warto jest o to dbać, gdyż taka zmiana bardzo małym kosztem i wysiłkiem powoduje duże zmiany na lepsze. Szczególnie podniecający efekt ma miejsce wtedy, gdy żona do samego końca zakrywa swoje wdzięki aż do czasu seksu i odsłania się dopiero mężowi na czas intymności. Buduje to przyjemną atmosferę oczekiwania i napięcia, która domaga się rozładowania w rozkoszy wspólnego czasu.

Miejsce i czas: Pnp. 7: (12) Pójdź, mój miły, powędrujemy w pola, nocujmy po wioskach! (13) O świcie pospieszmy do winnic, zobaczyć, czy kwitnie winorośl, czy pączki otwarły się, czy w kwieciu są już granaty: tam ci dam miłość moją. Mówiąc o seksie małżeńskim, najczęściej myślimy o ich sypialni, ale tak wcale nie musi i nie powinno być. Małżonkowie powinni czuć się wolni, by wypróbowywać wszelkie możliwe miejsca do tego, by razem ze sobą współżyć. Każda zmiana miejsca i okoliczności jest nową przygodą, którą mogą odbyć. Sypialnia może być tylko jednym miejscem na ich intymność, ale równie dobrymi są inne miejsca w domu lub poza w jakimś ładnym hotelu, bądź w plenerze na łonie natury, lub gdziekolwiek indziej, gdzie ich pragnienia i fantazję ich poniosą. Ważne jest, by być otwartym i chcieć razem przeżywać przygody miłosne w wielu miejscach i czasie. Zmiana miejsca jest wspaniałym afrodyzjakiem, dzięki któremu małżonkowie mogą doświadczyć nowych doznań poprzez swoje zmysły (np. odgłos szumu fal, powiew wiatru, dotyk na skórze nowej pościeli itd.). Jedyne ograniczenie jakie powinno być bezwzględnie przestrzegane, to zasada pełnej intymności i dyskretności takiego zachowania. Małżonkowie nigdy nie powinni się kochać tam, gdzie mogą być na tym przyłapani przez innych lub istnieje ryzyko, że ich seks w jakiś inny sposób naruszy dobre obyczaje czy spokój innych ludzi (np. nie należy zablokowywać windy na czas seksu zmuszając tym samym ludzi do biegania po schodach, może to i dla nich zdrowe, ale mimo wszystko odradzam). Nie tylko zmiana miejsca wpływa ekscytująco, ale również zmiana czasu czy rutyny seksu. Jeśli para małżeńska zawsze kochała się wieczorem warto jest, by spróbowała seksu rano. Również niezapowiedziana zmiana reguł wpływa podniecająco. Gdy nagle pojawi się wolne 30 minut zaproponowanie spontanicznego zbliżenia, może zadziałać bardzo pobudzająco na obydwoje małżonków i przypomnieć im czasy, gdy takie szaleństwa były na porządku dziennym (jeśli były).

Nowe pozycje, techniki i sposoby uprawiania seksu: Ciało mężczyzny i kobiety może połączyć się w jedno na wiele więcej niż tylko jeden sposób, warto o tym pamiętać. Uprawiając ze sobą miłość, warto jest ciągle szukać nowych sposobów, pozycji i gestów, które dostarczą obydwojgu przyjemności (Rdz. 26: (8) a gdy przebywał tam przez dłuższy czas, wyglądał raz oknem Abimelech, król filistyński, i zobaczył, że Izaak pieścił Rebekę, żonę swoją. – tu Izaak akurat był nie ostrożny). Samo to poszukiwanie może być ekscytujące, sprawdzanie czy dany układ jest w ogóle możliwy. Seks to zabawa miłosna, należy nim się cieszyć. Poprzez takie doświadczenia małżonkowie są najczęściej wstanie wypracować sobie swój zestaw ulubionych pozycji czy ruchów, które sprawiają im największą radość. Warto jest pracować nad takimi rzeczami jak ułożenie ciała męża do żony, intensywność i głębokość ruchów męża, ruchy ciała żony, dotyk i pieszczoty, które sprawiają radość. Ciało człowieka zarówno mężczyzny jak i kobiety pokryte jest strefami erogennymi, warto jest odkrywać je i uczyć się jak je pobudzać. Chodzi o to, by ciągle się rozwijać, szukać i próbować poznawać ciało drugiej połówki i dowiadywać się co im sprawia radość. Mąż i żona powinni czuć się wolni do odkrywania tej przyjemności i wszystko co sprawia im radość i przyjemność, powinno być przez nich pielęgnowane. Warto jest też pracować nad już konkretną grą wstępną, gdzie mąż i żona pobudzają się do seksu. Najczęściej to mąż powinien zadbać o to, by poprzez odpowiedni dotyk pobudzić ciało żony do tego, by  było gotowe do współżycia. Dlatego tak ważne jest, by poznawać siebie nawzajem i rozmawiać ze sobą, aby mąż wiedział, kiedy żona jest naprawdę gotowa do seksu tak, by przy ich wzajemnym zbliżeniu obydwoje mogli osiągnąć szczyt rozkoszy. Mąż powinien pamiętać, że żona wolniej się rozpala niż on, dlatego to jego zadaniem jest kontrolować tempo współżycia i własne podniecenie tak, by szczyt mogli osiągnąć jednocześnie. Jest to kolejna ważna cecha dobrego seksu – troskliwy i zabiegający mąż w trakcie pożycia. Żona chce wiedzieć i czuć, że on ją kieruje do wspólnego celu a nie tylko do swojego, że on czuwa nad tym, by jej było dobrze i interesuje się jej doznaniami.

Wygląd i sprawność fizyczna: Pnp.1: (15) O jak piękna jesteś, przyjaciółko moja, jak piękna, oczy twe jak gołębice! (16) Zaiste piękny jesteś, miły mój, o jakże uroczy! Na początku chcę podkreślić, że wygląd nie jest najważniejszą cechą udanego pożycia. Niezależnie od tego jak będziemy się starać i tak starość nas dopadnie, co nie znaczy, że musimy zrezygnować z seksu. Niemniej jednak wygląd odgrywa też ważną rolę jak również sprawność fizyczna. Dziś żyjemy w kulturze przesiąkniętą kultem ciała i młodości, retuszu zdjęć i operacji plastycznych mających na celu sprawienie, by osoba wyglądała idealnie. Reklamy ciągle bombardują nas informacjami o nowych produktach, które zapewnią piękno i młodość. Ta kultura seksowności kreuje fałszywy obraz urody kobiecego ciała jak i męskiego (chodź głównie skupia się na kobiecym). Z tego powodu większość kobiet ma poczucie, że nie jest dość atrakcyjna i ciągle są krytyczne wobec siebie. Również mężczyźni ulegają często temu obrazowi, porównują swoje żony do tych retuszowanych modelek i wyrażają niezadowolenie z wyglądu swojej drugiej połowy. Takiej postawie i tendencjom każdy człowiek (a szczególnie chrześcijanin) powinien się przeciwstawiać. Każda kobieta musi czuć, że jej mąż kocha ją i akceptuje taką jak jest, również mąż powinien mieć to poczucie (chodź dla niego z reguły nie liczy się jego wygląd, ale to czy żona szanuje go za to co w życiu osiągnął). Mąż nie powinien wywierać presji na swojej żonie, by wyglądała jak określona modelka lub wyrażać niezadowolenie, że nie jest idealna. Jeśli będzie to robił, podminuje jej całe poczucie pewności i udaremni wszelkie próby i starania o zmianę. Czasem kobieta może czuć motywację, gdy jest ośmieszana czy wyszydzana, ale na pewno nie zbuduje to podwaliny bezpieczeństwa, które jest potrzebne do prawdziwej intymności. Tak więc ani żona, ani mąż nie powinni czuć presji, że muszą wyglądać idealnie, by się sobie podobać i czuć się dobrze we własnym ciele. To powiedziawszy dalej chcę podtrzymać, że mimo wszystko wygląd i zadbanie są ważne i odgrywają rolę w seksie. To co jest bowiem istotne to, to że małżonkowie powinni czuć, że druga strona zabiega o to, by im się podobać. Czyli nie chodzi o osiąganie jakiegoś nierealistycznego ideału, ale okazywanie poprzez swoje ciało, że zależy nam na drugiej osobie i chcemy jemu/jej się podobać. Żona nie powinna więc czuć presji, że musi być nie wiadomo jak szczupła, zgrabna czy umalowana, by być atrakcyjna dla niego, ale powinna chcieć zabiegać o to, by na ten szczególny czas razem była dla niego tak ładna jak być potrafi. Dotyczy to również jego chodź w mniejszym stopniu (może zadbać o ogolenie się, odpowiednie perfumy itp.). Tak jak pisałem, najważniejszy sygnał jaki może jedna osoba do drugiej wysyłać nie jest ten o obiektywnej atrakcyjności fizycznej, ale ten – „postarałam/em się dla ciebie być piękna/przystojny, bo cię pragnę i pożądam”. To dlatego właśnie większość mężczyzn pociąga bardziej dziewczyna o przeciętnej urodzie, która jest „odpicowana”, niż piękna, która nie dba o siebie. Dbanie o swój wygląd odnosi się też do dbania o wagę swojego ciała i jego kondycję fizyczną. Znów należy zapomnieć o tych wszystkich magazynach i zdjęciach osób o idealnej figurze. Jeśli żyjesz życiem, które ma wartość i znaczenie, pewnie nie będziesz miał/a tyle czasu, by doprowadzać swoje ciało do takiego idealnego wyglądu (bo to wymaga często wiele pracy i wysiłku). Warto jest jednak z miłości do drugiej osoby i również siebie dbać na tyle o swoje ciało, by utrzymywało ono swoją atrakcyjność przez dłuższy czas. Znów, naprawdę nie trzeba wyglądać idealnie, ważne, by mąż i żona dbali o to, by tłuszcz i brak ruchu nie zniszczyły tego, co im się nawzajem w sobie podoba. Sprawność fizyczna jest też po to potrzebna, by urozmaicać i umożliwiać dobry seks. Zarówno mężczyzna jak i kobieta skorzystają z tego, jeśli będą mieli sprawne mięśnie regulujące postawę ciała, jak również dobrze jest dbać o mięśnie odpowiadające za współżycie (mięśnie Kegla), które można ćwiczyć. Sprawność fizyczna, zarówno kobiety jak i mężczyzny otwierają też przed małżonkami możliwości próbowania pozycji seksualnych, które bez sprawności są niemożliwe do osiągnięcia. Szczególnie istotne jest, by mężczyzna był sprawny mięśniowo, gdyż to od jego ruchów, jak i zdolności wydłużania stosunku, zależy często możliwość doświadczenia przez żonę pełni radości z seksu. Z tych wszystkich względów warto jest o siebie dbać.

Wino: Pnp. 5: (1) Wchodzę do mego ogrodu, siostro ma, oblubienico; zbieram mirrę mą z moim balsamem; spożywam plaster z miodem moim; piję wino moje wraz z mlekiem moim. Jedzcież, przyjaciele, pijcie, upajajcie się, najdrożsi! Ostatnią radą jaką chciałbym dać, która może poprawić jakość pożycia seksualnego jest dobroczynny wpływ umiarkowanego spożycia wina (czy też innego alkoholu) przez małżonków podczas wspólnego czasu razem. (Oczywiście wszystko co tu opisuje odnosi się do osób, które NIE są uzależnione od alkoholu, te które są niestety nie będą mogły skorzystać z tej jednej rady i pod żadnym pozorem nie powinny próbować! Bez tej rady też można mieć doskonałe pożycie). Alkohol czasem jest demonizowany, poprzez negatywny wpływ jaki ma na wielu ludzi i całe społeczeństwa. Sam jako terapeuta uzależnień doskonale zdaje sobie sprawę z konsekwencji jakie powoduje jego nadużywanie u ludzi. Niestety tak jak i sam seks tak samo wino (alkohol) człowiek nauczył się nadużywać na własną zgubę. Biblia jednak nie stoi na stanowisku, że wino (alkohol) jest czymś złym a jedynie jego nadużywanie (1 Tym. 3: (2) Biskup więc powinien być nienaganny, mąż jednej żony, trzeźwy, rozsądny, przyzwoity, gościnny, sposobny do nauczania, (3) nieprzebierający miary w piciu wina). W wielu miejscach w Biblii możemy znaleźć pozytywne odniesienia do tego trunku (Ps. 104: (14) Każesz rosnąć trawie dla bydła i roślinom, by człowiekowi służyły, aby z roli dobywał chleb (15) i wino, co rozwesela serce ludzkie, by rozpogadzać twarze oliwą, by serce ludzkie chleb krzepił.). Pierwszym opisanym cudem Jezusa był ten, który przemieniał wodę w wino i to właśnie na uroczystości wesela! (Ew. J. 2 rozdz.). Samo umiarkowane i nie nazbyt częste jego spożycie może mieć bardzo pozytywne skutki dla człowieka. Szczególnie pozytywne efekty może mieć dla pożycia małżeńskiego. Umiarkowane upojenie alkoholem (takie, które zakręca już w głowie, ale nie powoduje utraty panowania nad sobą, czy pamięci), powoduje zmniejszenie odczuwanych lęków, stan relaksacji i odprężenia, oraz zwiększa pobudzenie seksualne i gotowość do współżycia. Taki stan umiarkowanego upojenia potrafi wprowadzić małżonków w klimat, w którym są bardziej przed sobą otwarci i bardziej czuli na dostarczane sobie przyjemności. Szczególnie pomocne może być to dla osób, które odczuwają pewne blokady i lęki w sytuacji seksu (częściej kobiety). Wypicie parę lampek wina może pomóc złagodzić te lęki i otworzyć osobę na doświadczenia przyjemności, na które wcześniej była zablokowana. Seks rozgrywa się bowiem nie w genitaliach, ale w głowie i czasem potrzebna jest niewielka pomoc by tę głowę odblokować. Oczywiście jak wszystko inne wspólne raczenie się winem męża i żony powinno odbywać się w odpowiednich intymnych warunkach i przy zachowaniu umiaru. Jeśli warunki będą dobre to wino w połączeniu z bliskością, miłością i odpowiednią atmosferą może dostarczyć dodatkowego dreszczyku i wolności, której małżonkowie potrzebują by jeszcze bardziej napawać się sobą.

Czytaj dalej-> Unikanie nieprawidłowych wzorców