10 rzeczy ważniejszych od porno

„10 rzeczy ważniejszych niż porno, o których należy nauczać dzieci na edukacji seksualnej”. Ten artykuł zaszokował mnie i szczególnie zwrócił moją uwagę. Przeczytasz go tu -> (j. ang. „Klik”)

Według artykułu, pornografia nie jest aż tak dużym problemem dla rozwoju i seksualności dzieci,  jak jest to głoszone przez prawicowe media. Okazuje się, że według badań (przeprowadzonych w Anglii, na próbie 601 dzieci w wieku 11-18 lat), jedynie (sic!) 28% młodzieży deklaruje, że porno dyktuje młodym ludziom, jak mają się zachowywać. Pozostałe 72% rozumie, że nie należy uprawiać seksu z kobietą od razu po spotkaniu jej. Z tego też względu na zajęciach edukacji seksualnej nie należy poświęcać tak dużo uwagi zagadnieniu pornografii, ale skupić się na ważniejszych rzeczach. Oto one:

1. Jak i gdzie zdobyć prezerwatywy i pigułki, by móc „bezpiecznie” i bez konsekwencji uprawiać seks.

2. Jak skutecznie używać antykoncepcji, by seks nie miał konsekwencji.

3. Potrzeba obopólnej zgody na seks. Musisz spytać o wolę drugiej osoby, zanim zaczniesz z nią współżyć.

4. Znajomość podstaw anatomii, by nie pomylić otworów ciała kobiety.

5. Jak umieścić penis w kobiecej pochwie.

6. To, że dwie osoby się nie kochają, nie znaczy, że nie mogą uprawiać seksu. Jak najbardziej mogą i to nie tylko kobieta z mężczyzną, ale facet z facetem, czy kobieta z kobietą. Dozwolone są także wszelkie inne kombinacje. Normy nie istnieją.

7. Pozycje seksualne, których jest maksymalnie 5.

8. Orgazm – jak go rozpoznać.

9. Jak dokonać aborcji, gdzie to można zrobić. Gdzie kupić i jak używać pigułki wczesnoporonne.

10. Stop podwójnym standardom moralnym. To, że dziewczyna lubi seks (w domyśle, jak rozumiem, sypia z wieloma osobami) nie znaczy, że jest dziwką. Każdy normalny facet powinien szanować takie zachowanie kobiety. Również to, że się masturbuje jak szalona, powinno być postrzegane jako zupełnie normalne.


Artykuł ten przeraził mnie z paru względów. Po pierwsze, bagatelizuje w moim odczuciu problem pornografii. 28% dzieci uważa, że stanowi ona wzór, który ma na nich wpływ, to jest prawie 1/3 młodych dorosłych. Jest to ogromny odsetek! To, że 72% badanych rozumie, że pornografia przedstawia nierzeczywisty obraz relacji międzyludzkich, nie znaczy, że nie są oni podatni na jej wpływ. Badania jasno to wykazują. Dodatkowo autorki przemilczają fakt, że kolejne 32% uważa, że pornografia „czasami” wpływa na zachowanie (28% + 32% = 60% które uważa, że pornografia wpływa stale, lub czasami na zachowanie młodych ludzi). Sam fakt, że dzieci mają kontakt z pornografią, już powinien być uznany za alarmujący. Problem pornografii powinien stać się jednym z priorytetów w edukacji dzieci. Autorka artykułu stwierdza jednak, że zanim powie się dzieciom, dlaczego porno pokazuje negatywny obraz seksu (na szczęście przyznaje ona wyraźnie, że jest on negatywny), to należy dzieciom pokazać zdrowy seks. Stąd właśnie te 10 punktów.

Czym więc, według autorek artykułu, jest zdrowy seks? Zdrowy seks to seks bez zobowiązań, bez standardów i norm (z kim chcesz, jak chcesz, ile chcesz). Autorki we wstępie ubolewają nad tym, że dalej używane są takie wyrażenia jak „normalny” i „dopuszczalny” w kontekście możliwych zestawów zachowań seksualnych. Dalej, zdrowy seks jest to seks możliwie bez konsekwencji.  Jeśli jednak się one pojawią (ciąża), to trzeba wiedzieć, jak się ich można pozbyć (aborcja).

Taka „edukacja” nie tylko nie spełnia swojej roli, ale pokazuje dzieciom, jak zrujnować swoje życie seksualne. Uczy, w jaki sposób dla chwil ulotnej przyjemności sprzedać to, co miało być wyjątkową relacją łączącą dwoje ludzi. Skutkiem tego są głębokie zranienia. Najbardziej szkodliwy jest jednak punkt 10., który mówi o tym, że nie należy traktować się jak „dziwkę” przez to, że się oddaje swoje ciało wielu osobom (a takie uczucie się w człowieku pojawia). Przeciwnie, należy okazywać szacunek osobie, która tak robi. W moim postrzeganiu jest to podwójny proces zakłamania rzeczywistości. Najpierw autorka namawia dziewczęta do sprzedania swojej seksualności, a następnie każe ludziom zaklinać rzeczywistość i traktować z szacunkiem coś, co każdy instynktownie czuje, że jest niewłaściwe. Znamienne jest, że gdy zadaje się chłopcom pytanie, z jaką dziewczyną chcieliby utworzyć stały związek, z taką, która miała wielu partnerów i łatwo było się z nią przespać, czy z taką, która zachowała czystość seksualną dla niego, przeważająca większość wybiera tę drugą!

Bardzo smutna była też lektura komentarzy do artykułu. Niektórzy pisali o uwolnieniu, jakiego doznali, gdy dowiedzieli się, że nie istnieją normy seksualne, a to, co robią jest „zdrowe”. Gdy człowiek działa w sposób odbiegający od wyznawanych przez siebie norm, czuje dyskomfort. Ma wówczas wybór pomiędzy dwoma możliwymi reakcjami. Może albo zmienić swoje zachowanie, albo zmienić zestaw norm. Współczesna edukacja seksualna zachęca to tego, aby każdy czuł się dobrze i komfortowo, cokolwiek robi. Nie zmienia to jednak negatywnych skutków konkretnych seksualnych zachowań. Obecnie wyrasta pokolenie, które jest absolutnie przekonane o poprawności swoich destruktywnych zachowań seksualnych. Przyjmując nowe normy, młodzi ludzie często bez refleksji i hamulców angażują się w działania, które poranią ich na całe życie, i których skutki z trudem będą odwracać, gdy w końcu będą chcieli doświadczyć prawdziwego zdrowia seksualnego.

Ostatnią rzeczą, która nasunęła mi się na myśl przy lekturze artykułu to refleksja o tym, jakie 10 punktów ja sam chciałbym, aby ludzie mogli poznać, ucząc się o seksie. Moje dziesięć punktów to:

  1. Samokontrola. Jak sprawować kontrolę nad swoimi zachowaniami seksualnymi tak, by to seks służył mi, a nie ja był niewolnikiem własnej seksualności.
  2. Zdrowy obraz własnej osoby. W jaki sposób budować zdrowy obraz własnej osoby i własnej seksualności w oparciu o zdrowe wzorce męskości i kobiecości.
  3. Szacunek i granice. Jak szanować ciało oraz godność własną i drugiej osoby. Jak zdrowo ustanawiać granice swojej seksualności i szanować granice innych.
  4. Małżeństwo. W jaki sposób znaleźć odpowiedniego partnera życiowego. Jak randkować i zabiegać o czyjeś uczucie.
  5. Atmosfera. Jak tworzyć nastrój i odpowiednią atmosferę do współżycia.
  6. Praktyka seksualna. W jaki sposób zapewnić sobie i partnerowi przyjemność ze współżycia.
  7. Zabieganie. Jak ciągle zabiegać o siebie w stałym związku. Co robić by po latach nie wygasł ogień namiętności.
  8. Wierność. Jak opierać się pokusom zdrady małżeńskiej.
  9. Rodzicielstwo. Wszystko o ciąży i porodzie. Jak być gotowym na dziecko, jak planować rodzinę, jak zapewnić dziecku najlepszy start.
  10. Wychowanie. Jak chronić własne potomstwo przed zagrożeniami seksualnymi. Jak rozmawiać ze swoimi dziećmi o seksie.


„10 rzeczy ważniejszych niż porno, o których należy nauczać dzieci na edukacji seksualnej”. Ten artykuł zaszokował mnie i szczególnie zwrócił moją uwagę.

Według artykułu, pornografia nie jest aż tak dużym problemem dla rozwoju i seksualności dzieci,  jak jest to głoszone przez prawicowe media. Okazuje się, że według badań (przeprowadzonych w Anglii, na próbie 601 dzieci w wieku 11-18 lat), jedynie (sic!) 28% młodzieży deklaruje, że porno dyktuje młodym ludziom, jak mają się zachowywać. Pozostałe 72% rozumie, że nie należy uprawiać seksu z kobietą od razu po spotkaniu jej. Z tego też względu na zajęciach edukacji seksualnej nie należy poświęcać tak dużo uwagi zagadnieniu pornografii, ale skupić się na ważniejszych rzeczach. Oto one:

1. Jak i gdzie zdobyć prezerwatywy i pigułki, by móc „bezpiecznie” i bez konsekwencji uprawiać seks.

2. Jak skutecznie używać antykoncepcji, by seks nie miał konsekwencji.

3. Potrzeba obopólnej zgody na seks. Musisz spytać o wolę drugiej osoby, zanim zaczniesz z nią współżyć.

4. Znajomość podstaw anatomii, by nie pomylić otworów ciała kobiety.

5. Jak umieścić penis w kobiecej pochwie.

6. To, że dwie osoby się nie kochają, nie znaczy, że nie mogą uprawiać seksu. Jak najbardziej mogą i to nie tylko kobieta z mężczyzną, ale facet z facetem, czy kobieta z kobietą. Dozwolone są także wszelkie inne kombinacje. Normy nie istnieją.

7. Pozycje seksualne, których jest maksymalnie 5.

8. Orgazm – jak go rozpoznać.

9. Jak dokonać aborcji, gdzie to można zrobić. Gdzie kupić i jak używać pigułki wczesnoporonne.

10. Stop podwójnym standardom moralnym. To, że dziewczyna lubi seks (w domyśle, jak rozumiem, sypia z wieloma osobami) nie znaczy, że jest dziwką. Każdy normalny facet powinien szanować takie zachowanie kobiety. Również to, że się masturbuje jak szalona, powinno być postrzegane jako zupełnie normalne.



Artykuł ten przeraził mnie z paru względów. Po pierwsze, bagatelizuje w moim odczuciu problem pornografii. 28% dzieci uważa, że stanowi ona wzór, który ma na nich wpływ, to jest prawie 1/3 młodych dorosłych. Jest to ogromny odsetek! To, że 72% badanych rozumie, że pornografia przedstawia nierzeczywisty obraz relacji międzyludzkich, nie znaczy, że nie są oni podatni na jej wpływ. Badania jasno to wykazują. Dodatkowo autorki przemilczają fakt, że kolejne 32% uważa, że pornografia „czasami” wpływa na zachowanie (28% + 32% = 60% które uważa, że pornografia wpływa stale, lub czasami na zachowanie młodych ludzi). Sam fakt, że dzieci mają kontakt z pornografią, już powinien być uznany za alarmujący. Problem pornografii powinien stać się jednym z priorytetów w edukacji dzieci. Autorka artykułu stwierdza jednak, że zanim powie się dzieciom, dlaczego porno pokazuje negatywny obraz seksu (na szczęście przyznaje ona wyraźnie, że jest on negatywny), to należy dzieciom pokazać zdrowy seks. Stąd właśnie te 10 punktów.

Czym więc, według autorek artykułu, jest zdrowy seks? Zdrowy seks to seks bez zobowiązań, bez standardów i norm (z kim chcesz, jak chcesz, ile chcesz). Autorki we wstępie ubolewają nad tym, że dalej używane są takie wyrażenia jak „normalny” i „dopuszczalny” w kontekście możliwych zestawów zachowań seksualnych. Dalej, zdrowy seks jest to seks możliwie bez konsekwencji.  Jeśli jednak się one pojawią (ciąża), to trzeba wiedzieć, jak się ich można pozbyć (aborcja).

Taka „edukacja” nie tylko nie spełnia swojej roli, ale pokazuje dzieciom, jak zrujnować swoje życie seksualne. Uczy, w jaki sposób dla chwil ulotnej przyjemności sprzedać to, co miało być wyjątkową relacją łączącą dwoje ludzi. Skutkiem tego są głębokie zranienia. Najbardziej szkodliwy jest jednak punkt 10., który mówi o tym, że nie należy traktować się jak „dziwkę” przez to, że się oddaje swoje ciało wielu osobom (a takie uczucie się w człowieku pojawia). Przeciwnie, należy okazywać szacunek osobie, która tak robi. W moim postrzeganiu jest to podwójny proces zakłamania rzeczywistości. Najpierw autorka namawia dziewczęta do sprzedania swojej seksualności, a następnie każe ludziom zaklinać rzeczywistość i traktować z szacunkiem coś, co każdy instynktownie czuje, że jest niewłaściwe. Znamienne jest, że gdy zadaje się chłopcom pytanie, z jaką dziewczyną chcieliby utworzyć stały związek, z taką, która miała wielu partnerów i łatwo było się z nią przespać, czy z taką, która zachowała czystość seksualną dla niego, przeważająca większość wybiera tę drugą!

Bardzo smutna była też lektura komentarzy do artykułu. Niektórzy pisali o uwolnieniu, jakiego doznali, gdy dowiedzieli się, że nie istnieją normy seksualne, a to, co robią jest „zdrowe”. Gdy człowiek działa w sposób odbiegający od wyznawanych przez siebie norm, czuje dyskomfort. Ma wówczas wybór pomiędzy dwoma możliwymi reakcjami. Może albo zmienić swoje zachowanie, albo zmienić zestaw norm. Współczesna edukacja seksualna zachęca to tego, aby każdy czuł się dobrze i komfortowo, cokolwiek robi. Nie zmienia to jednak negatywnych skutków konkretnych seksualnych zachowań. Obecnie wyrasta pokolenie, które jest absolutnie przekonane o poprawności swoich destruktywnych zachowań seksualnych. Przyjmując nowe normy, młodzi ludzie często bez refleksji i hamulców angażują się w działania, które poranią ich na całe życie, i których skutki z trudem będą odwracać, gdy w końcu będą chcieli doświadczyć prawdziwego zdrowia seksualnego.

Ostatnią rzeczą, która nasunęła mi się na myśl przy lekturze artykułu to refleksja o tym, jakie 10 punktów ja sam chciałbym, aby ludzie mogli poznać, ucząc się o seksie. Moje dziesięć punktów to:

1. Samokontrola. Jak sprawować kontrolę nad swoimi zachowaniami seksualnymi tak, by to seks służył mi, a nie ja był niewolnikiem własnej seksualności.

2. Zdrowy obraz własnej osoby. W jaki sposób budować zdrowy obraz własnej osoby i własnej seksualności w oparciu o zdrowe wzorce męskości i kobiecości.

3. Szacunek i granice. Jak szanować ciało oraz godność własną i drugiej osoby. Jak zdrowo ustanawiać granice swojej seksualności i szanować granice innych.

4. Małżeństwo. W jaki sposób znaleźć odpowiedniego partnera życiowego. Jak randkować i zabiegać o czyjeś uczucie.

5. Atmosfera. Jak tworzyć nastrój i odpowiednią atmosferę do współżycia.

6. Praktyka seksualna. W jaki sposób zapewnić sobie i partnerowi przyjemność ze współżycia.

7. Zabieganie. Jak ciągle zabiegać o siebie w stałym związku. Co robić by po latach nie wygasł ogień namiętności.

8. Wierność. Jak opierać się pokusom zdrady małżeńskiej.

9. Rodzicielstwo. Wszystko o ciąży i porodzie. Jak być gotowym na dziecko, jak planować rodzinę, jak zapewnić dziecku najlepszy start.

10. Wychowanie. Jak chronić własne potomstwo przed zagrożeniami seksualnymi. Jak rozmawiać ze swoimi dziećmi o seksie.